niedziela, 4 października 2015

Władca Szafirowej Wstęgi



W dzikiej dolinie mój Bug płynie.
Rządzi bez praw, tyran bez korony,
gdy w pełni, w nagłym przypływie fali,
topi bez tchu miast i wiosek strony.

Pogodny, wkłada słomiany kapelusz,
kłania się trzcinom, co w słońcu schną.
Świat szafirową wstęgą oplata,
budząc poranek niebieską mgłą.

Strumieniem wnika pod skórę duszy,
myśli obmywa, nasyca je tęczą.
Gładzi kamienie kaleczące horyzont,
pędząc tęsknotę, by szczęściem upoić.

Tam jawor stoi jak obraz święty,
ptaki tną błękit, taniec motyli trwa.
Chłód białą ambrą muska skronie,
święcąc natury wiosenne gody.

Klęczę w cieniu rajskiego ogrodu,
w skowronkach cała. W lustrze wody
widzę wierzbę w koronie cierniowej.
Zanoszę szept o jedyny cud.

Kluczą gęsi jak nuty Vivaldiego,
jedna prowadzi, reszta za nią mknie.
Gracje muzyką światy splatają –
co boskie i ziemskie w jednym śnie.









sobota, 3 października 2015

Czarno na białym

 
 

Poezjo: muzyko nocy.

Twoje słowa, jak księżyce w pełni,

owocują w światłocieniach uczuć.

Wystarczy myślą w nie wniknąć,

by odpłynąć z prądem ich fali

i ujrzeć światy dwa:

czarny i biały.

A w nich dwanaście kolorów

żywych i umarłych.


Jesteś tam i Ty.

Nad Wodą Czterech Stawów

rozmawiamy o kwiatach, o wierszach,

o miłości po życia kres.

Jesteś tak realny, choć Cię nie ma.


Noc budzi świt mokry od mżawki...




                                                            Sława Gloria Kornacka 

czwartek, 1 października 2015

Moja droga




Na ogół mamy ochotę na więcej i więcej. Ale tylko młodość sięga tam gdzie wzrok nie sięga i nie liczy godzin ani dni. Kiedy czas nasz zaczyna się kurczyć musimy wybrać to co najistotniejsze. To dlatego nie sięgam już zielonego lata, gdy nawet nie wiem jakie plany ma złota jesień.

Wszyscy jesteśmy otwarci na jutro, ale jutra może nie być. Ono nawet nie wie, że jesteśmy. Czas i świat dano nam na kredyt in blanco. Ten dług spłacamy nie znając warunków umowy. Nasz dramat tkwi w tym, że wszystko co mamy w oka mgnieniu może przestać istnieć. Kontr-spektakl rzeczy odchodzi w niebyt. Uciekamy od takich myśli, nie chcemy znać prawdy o nas samych. Wypieramy ze świadomości śmierć, ale ona o nas nigdy nie zapomni. Przemijanie musimy oswoić, tak jak oswajamy miłość.

Jest rzeczą okrutną, gdy wyroki nieba przerywa wyrok wydany przez tyranów na ziemi. Jest bowiem śmierć z przykazania Boga, ale jest też śmierć z rozkazu czy błędu ludzi. Taką tragedią był Katyń. I w niedalekiej odległości katastrofa smoleńska. Krwią znaczone i obie jakże bolesne dla Polski.

Dla nas żyjących każde odejście naszych bliskich wiąże się z wielkim bólem i żałobą do końca dni naszych. Wciąż ich pamiętamy i wciąż wspominamy.
1 listopada jest świętem zmarłych, ale to my żywi pochylamy się nad ich grobami na wieczne spoczywanie.

Święto zmarłych bezwiednie porusza w nas emocje ku tym, którzy odeszli. Są w pamięci, w sercu. Wspominamy ich, łączymy się myślami. W ten sposób rozmawiamy z nimi. Są nam wciąż bliscy.  Modlitwa nad grobem, zapalenie znicza, postawienie kwiatów to nasz ukłon  w ich stronę, by powiedzieć, że mimo, że Was nie ma tu fizycznie to jednak duchowo wciąż tu jesteście. Chcemy o Was pamiętać, chcemy by pamięć o Was żyła jak najdłużej. Tak wiele Wam zawdzięczamy, tak bardzo nam Was brakuje.

1 listopada już wkrótce. Pójdziemy w miejsce, które jest smutną perspektywą naszego życia, każdego z nas. Dlaczego Bóg tak to smutnie rozegrał? Czy z miłości? A może z tęsknoty za człowiekiem, by zabrać go do nieba? A może uległ diabłu, by jemu dać też ogarek? Tyle niewiadomych i tyle beznadziei.... tylko miłość  łączy nas i trzyma przy życiu... choćby ta do przeszłości.



autor: Sława Kornacka 

27 styczeń

Via dolorosa  ________________________ płuca wyplute, rak toczy ciało  empatii mało  dobowy dyżur odmierza śmierć  zgon - zgon - zgon  Via D...