poniedziałek, 1 czerwca 2026

Dzieci Aniołki

Święto Dziecka — nie dla Was,

Dla Was Pierwszy Listopada czeka.

Bo dzisiaj łzy nie powinny płynąć,

Tylko matka i ojciec pamiętają.


Że jesteście, Dzieci Aniołki,

Że ból zapomnienia o Was wciąż w nich żyje.

Przeżywają go w ciszy, dzień po dniu,

Bo śmierć – choć zabrała Was – miłości nie potrafi.






W Przebłyskach Wieczności

 Anielskie dzieci, w przebłyskach wieczności tkwią,

Niczym polne kwiaty, na łące życia,

W pączkach już przekwitające, nim rozwiną się w pełni,

Ich istnienie – ulotne tchnienie, krótka chwila.


Są jak ptaki, co w obłoki się rozpływają,

W niedopowiedzianych bajkach, co snów nie znają.

To stoki marzeń, w pół drogi zatrzymane,

Nigdy niezdobyte szczyty, w milczeniu.


Nad grobem smutku – płonie znicz miłości,

Gdy matka odwiedza swe ukochanie,

Łzami mogiłę rosi, o cud Boga prosi,

Białą różę wciąż w dłoni zaciska,

Symbol nadziei i bólu, co nigdy nie mija.






Jak Bez Tak Bez

 Jak bez wody dla spragnionej ziemi

kwiat nie zakwitnie i barw nie rozwinie

tak bez prawdy i jej żywej iskry

miłość nie wzrośnie i w ciszy zaginie


Gasnące Światła

Są chwile, gdy wszystkie światła gasną,

A dusza drży, lękając się mroków.

Czerń ją przygniata, światło pochłania,

Wplątana w świat bez uroków, bez snów.


Lecz jedno spojrzenie wystarczy, zaledwie,

Tych łajdackich oczu, co ciepłem płoną,

By wszystkie uczucia, każde pragnienie,

Za nimi pobiegły – "lecz ich nie ma już!"

I pustka w sercu, jak ciemny dół,

Zamiast iskry, co mogła rozpalić żar.






Zanim Nadejdzie Przypływ

Gorący temperament, pozbawiony sentymentów,

Rozpryskujesz się, płynąc w rozkołysanym czasie.

Wchodzisz we mnie wysoką falą, co porywa,

A ja, rozdygotana, oniemiała z zachwytu.


Dotykasz mnie, jakbym była kruchym rekwizytem,

W ten jesienny wieczór, gdy księżyc światło leje,

Rozlewając chłodny blask po każdym zakątku ciała.

Nie rozpłyń się we mnie, niech ta chwila trwa!


Nim nadejdzie prawdziwy przypływ, ten boski raj miłości,

Nim rozgorzeje ogień, co w nas drzemał skrycie –

Pozwól, byśmy każdą iskierkę w sobie odkryli,

Zanim namiętność całą nas pochłonie, jak życie.





Lęk

 W środku mnie rozrasta się lęk,

Siedmioma milionami ustaw, bez tchu.

Ich paragrafy tłoczą się,

Niczym bydło w zamkniętych wagonach.

Wnikają w żyły,

Cholesterolem bezprawia krążąc.


Krew zwalnia bieg,

W głębinach duszy rozrzedzone powietrze.

Zaczynam brodzić w niemocy, szybciej oddychać,

Serce przyspiesza tętno, w głowie pulsuje brak tlenu.


Myśli nadają S.O.S.,

Jak marynarz z tonącego statku, ostatnim tchnieniem.


Zalała mnie czerń,

Jak czarna woda i biały cyprys w smutnej poświacie.

Sens życia zamiera, ledwie drgnie.

Lecz w Bogu rodzi się nadzieja.


28.06. 2017



Owoc Żywota Twojego

    

Jerozolima we mnie rzewnie opłakuje

śmierć Jezusa i wszystkie nasze dzieci

historia kołem fortuny się toczy i snuje

jednakowa dola i niedola z góry na nas leci


każde miasto dla jednych bywa święte

a dla innych na zawsze przeklęte

każda łza uroniona staje się kroplą w morzu

gdy każda świętość płomieniem wybucha w bezbożu


walą się mury pokoleń w bezsilnej wierze

że duch Boga obejmie je w swoje ramiona

i wyniesie do chwały tam gdzie ziemskie umiera

a pozaziemska jasność zostaje spełniona


każdy z nas jest przecież żywotem tego żywota

gdy wokół tylko stare drzewa szumią inaczej

w ich koronie tli się pocieszenia prostota

by nie oddać się nocy i ślepej rozpaczy


oplatam je czule swoim zmęczonym wzrokiem

wsłuchana w ten zielony śpiew o pochwale życia

by nie żegnać nadziei przed wieczornym mrokiem

i odnaleźć sens jasny w samym środku bycia

 

 

1.06.2022


Dzieci Aniołki

Święto Dziecka — nie dla Was, Dla Was Pierwszy Listopada czeka. Bo dzisiaj łzy nie powinny płynąć, Tylko matka i ojciec pamiętają. Że...