mam zmęczone oczy
jak skały po deszczu
gnieździ się w nich kamienny smutek
włosy siwieją same
bez udawania
akceptuję każdego – to genetyczny gust
albo jakiś algorytm
myśli poplątane
ale z twardą prawdą
jak korzeń wrośnięty w beton
serce bez gardy pęka od miłości
żąda istnienia w słońcu i w burzy
odrzucam tych którzy zgubili czułość
niewierność to tylko błąd w kodzie
szukam smaku prawdy która nie oszukuje
mój mężczyzna – wciąż ten sam
przemierzany przez życie
ma szaro-zielone oczy jak zorza
włosy na zero
konkret bez złudzeń
Gloria O
22.05.2024