Ofiarne serce złożone na
spracowanej dłoni
bije cichym pulsem wieczności
jej krzyk
radości niesie się echem od narodzin po kres
mówi jasnym
językiem początku
o nic nie prosi sama będąc cudem
Gestem
otwiera bramy niewidzialnego
uśmiechem ogrzewa chłodne warstwy
duszy
rozprasza cienie
przemienia łzy w czystą rosę
nadziei
Ten wiersz jest dla niej dla mojej Mamy
dla niej
cała zielona gęstość łąk
każdy pąk wznoszący się ku
słońcu
w cichym dziękczynieniu za dar istnienia
Jest
taka Mama
gwiazdy zwalniają w biegu na jej widok
czas
łagodzi rytm jakby chciał objąć całe jej trwanie
wciąż
patrzy na nas z obłoków
szukamy jej śladów w
konstelacjach
gdy blask jej miłości oplata nasze myśli i
sny
niczym lekki oddech dający siłę na każdy dzień
26.05.2025
Gloria
O