Anielskie dzieci, w przebłyskach wieczności tkwią,
Niczym polne kwiaty, na łące życia,
W pączkach już przekwitające, nim rozwiną się w pełni,
Ich istnienie – ulotne tchnienie, krótka chwila.
Są jak ptaki, co w obłoki się rozpływają,
W niedopowiedzianych bajkach, co snów nie znają.
To stoki marzeń, w pół drogi zatrzymane,
Nigdy niezdobyte szczyty, w milczeniu.
Nad grobem smutku – płonie znicz miłości,
Gdy matka odwiedza swe ukochanie,
Łzami mogiłę rosi, o cud Boga prosi,
Białą różę wciąż w dłoni zaciska,
Symbol nadziei i bólu, co nigdy nie mija.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz