Rozpycham myśli poza ramy tu i teraz,
By napełnić kolorem całą przeszłość.
Przez przypadki wciąż się odmieniam,
W przecinkach gubię, kropek nie lubię.
Medytuję serpentynami litanii,
W nich Bóg jest wieczny, niepojęty.
Tylko ty, człowieku, umierasz.
Gdybyś tak mógł umrzeć bez śmierci,
Czułabym, że jesteś jak Bóg wieczny.
1.06.2021
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz