Nie płacz, Maleńka.
Coraz bliżej światło nieba,
Wróci ta pora, co nas rozdzieliła,
Będzie czuła, jak my dla siebie.
Wyspowiadamy Boga – śmiałością rozpalone –
Za wszystkie grzechy, co tak raniły.
A potem pójdziemy wszędzie, gdzie tylko zechcesz.
Tam, na półwyspie, między Gdańskiem a Helem,
Jest miejsce, gdzie tak lubiłyśmy bywać.
Tak bardzo chciałaś raz jeszcze... tam.
Nasz wzrok się krzyżuje,
Biegniemy ku sobie.
Twoje serce – promenadą moich myśli,
My takie przezroczyste,
Jak łkanie bolesne, jak lęk, co nas stworzył.
To nasz nowy świat.
W nim śmierci nie będzie,
Ani niesprawiedliwej żałoby.
I nic więcej nie stanie się
Na nasze nieszczęście.
Dziś żyję w pustce, micie podobnej.
Różę z Twoim imieniem – czerwoną pragnęłam.
W telefonie Twój numer – milczący.
W Twoim pokoju – smutek
Śpi między miłością a żalem.
Lecz w moim sercu – Twoje zmartwychwstanie.
1.06.2022
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz