Non omnis moriar. Moje dni i sny głębokie, kołysane martwą ciszą w koszach z wikliny, zapełniałem tomami żywej historii. Tu dźwięczały moje słowa – lubiły je dzieci, którym kładłem dzieje do głowy, dziś ich myśli to moja lutnia i moja mowa. Życie jak skazaniec siada na pryczy, czeka na topór, co błyśnie o świcie. Za oknem lato deszczem płacze, żegna bliskich. Pamiętam o was – póki wy pamiętacie. Niech wasza tęsknota, ujęta w obłoki, ukołysze mnie i w anioły skrzydlate obróci. Nie dla sławy to było, nie dla imienia. Imię moje zgasło jak piorun, lecz wróci błyskawicą, by trwać w dynastii królów. W kraju zostawiłem jednego dziedzica – sen nocy i dwa imiona wielką literą pisane. W kolorach biało-czerwonych, wyrytych w sercu, rozkwitam różą na mogile pod lasem.
Sława Gloria Kornacka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz