niedziela, 31 lipca 2016

Brzoza

Brzozo, brzozo dwieście lat szumiałaś,
I nastał czas, gdy się postarzałaś.
Brzozo, taką widzę cię po raz pierwszy
Zasuszone gałęzie jak kosmki siwej brody.
Szumią żółte liście w trwodze,
A ty, jak staruszka stoisz przy drodze.
Stoisz jak ciamajda na skrzyżowaniu ruskim,
Wokół rosną córki - brzózki.
Zarzuć zielony szal na ramiona,
Dziewczęta oddaliły się - jesteś porzucona.
Pobiegły we wszystkich kierunkach, maszerując w rzędach,
Prowadzą o tobie rozmowy z wiatrami.

Brzozo, brzozo, starzejesz się tęsknie,
Lecz ja nie opuszczę i takiej ciebie.
Na wiosnę jak zawsze, do ciebie podążę-
Tak jak wiosenną porą wraca bocian,
Z myślą o dzieciach gniazdo naprawia
Brzozo, brzozo wiecznie kochana.


tłum. z rosyjskiego Sława Korn-Acka
31.07.2016 

Георгий Мовсесян

Берëза

Берëза, берëза лет двести шумела,
А время настало, и ты постарела.
Берëза, такой тебя вижу впервые
Засохшие ветви, как космы седые.
Шуршат пожелтевшие листья в тревоге,
И ты, как старушка, стоишь у дороги.
Стоишь ты сутуло на перекрестке,
Кругом поднимаются дочки- берëзки.
Набросив на плечи зеленые шали,
Девчушки расходятся в дальние дали.
Бегут врассыпную, шагают рядами,
Ведут о тебе разговоры с ветрами.
Берëза, берëза, стареешь, тоскуя.
Ноя не покину тебя и такую.
Весной, как и прежде, к тебе устремляюсь-
Так вешней порой возвращается аист,
Заботясь о детях, гнездо обновляя
Берëза, берëза, навеки родная

перевод с белорусского Яков Хелемский

Georgij Mowsiesjan

sobota, 30 lipca 2016

Zatęskniłam


Zatęskniłam za miłością
Przeglądając się
W lustrze nocy
Jak w zwierciadle orkiestry
Świątecznej pomocy
Łączącej ludzi dobrego serca


Pływający księżyc z nieba świeci
Malując na szybach
Bursztynowym światłem
Sakralny witraż
Pachnący wonną rosą
Polnych niezapominajek

By stworzyć ciepły kąt
Dla myśli strudzonych
By pozwolić im
Odpoczywać w ciszy
By pośród szumu gwiazd tęskniących
Tworzyć szczęście
Spływające łzami po policzku nocy


Sława Kor-Nacka
18.03.2016 
 
 
 

Miniatura poetycka


 
 
Zegar jest napastnikiem
bije czas
po każdej godzinie

 
Kwiaty w wazonie
to ofiara
złożona w imię miłości
 
 
Jabłonie kwitnące wokół
białymi kwiatami
to radosny znak wiosny 
 
 
Kisiel o smaku owocowym
z witaminą C
to mistrza czarna magia 
 
 
Woda w wannie pieści
gołe ciało
i obmywa grzeszne myśli 
 
 
Płyn do higieny intymnej
rodzi bez bólu
bursztynowe skojarzenia
 
 
Mężczyzny koszula z guzikiem
rozpiętym na centymetr
wodzi wzrok na pokuszenie 
 
 
Obejmij rękami pień drzewa
popatrz w górę
podaruje koronę królewską
 
 
Rozerwij i zrzuć sukienkę idąc
pieszo ulicą
wlepią ci nie mandat lecz oczy 
 
 
Nie rób z cyganem interesów
bo ocygani zawsze
nawet bezinteresownie 
 
 
On Ją namiętnie pieścił i całował
Ona w szale zazdrości
Ją namiętnie spoliczkowała 
 
 
Piękna seksowna różowa sukienka
cała w morzu falbanek
uwodzi, kołysze biodrami panienka
 
 
 
Nie każda fryzura na głowie
jest warta
mistrzowskiego grzebienia 
 
 
 
Głosem melodii rzewnie płakały
struny mandoliny, gdy
mandolinistka piórem je szarpała 
 
 
 
Weź rajskie jabłko w usta
i poczuj smak
pierworodnego grzechu 
 
 
Na Niej czerwona mini sukienka
gołe ramiona i plecy
W Niej śmieją się błękitne oczy
 
 
Zajadali pełną buzią
kwaśne wiśnie
scałowując słodko usta 
 
 
 
W płonnych listach o egzotycznych
podróżach z pasją
gościł smutek i tęsknota serca 
 
 
 
Tęsknota za kochaniem
żyje wiecznie
młodym duchem
 
Sława Gloria Kornacka  
 
 
Google - miniatura poetycka - obrazki
 
 

czwartek, 28 lipca 2016

Przyszła miłość





autor Leonid Afremov


jej gniazdkiem serce moje
w nim się miłość zagnieździła
wypłakuje oczy swoje
że, w chruśniaku namiętności pobłądziła
bo, kochanek ma serce ze stali

rozpalił jej zmysły, rozbudził dotykiem ust
wypieścił i pozostawił na życia fali
samotną nieutuloną, bo zmienił mu się gust
jej czułością rozpustnik się zabawił
i do żywego, do cna ją zranił

w aortach wiatr bluzga i szaleje
krew się burzy
miłość mdleje
memu zdrowiu to nie służy

więc przetarła miłość zapłakane oczy
podniosła do góry splecione ręce
jakby chciała uwierzyć, że to był sen letniej nocy
jakby chciała dotknąć pełni księżyca w udręce
by zbudzić się z tego koszmaru i jak on żyć pełnią

uwierzyć w sens życia jako chwilowej przystani
pokochać głęboko ją
tak, by nikt już jej nie zranił
wyczulić na przyszłość swe sowie oko



Sława Korn-Acka
29.07.2016






Ostatni kielich wina



rozpięta na krzyżu, dobita słowami
sycona kłamstwem jak świętą hostią
zagryzam do krwi oszustwo
z miłości resztkami
i winem popijam
by z ostatnim kielichem w nietrzeźwości upaść
by znieczulić chwilę, która rani
nie licząc się z moim nieszczęściem
a muszę jeszcze odnaleźć radość w sobie
by pomóc innym dźwigać ciężar świata
i nie mając tej wiary
przekonać ich do wiary
że miłość jest szczęściem

bo tak ma myśleć kobieta 



27.07.2016

środa, 27 lipca 2016

Cienie kłamstwa




Już nie wierzę w twoje słowa
już nie wierzę w twe szczebioty 
pusta jest twoja mowa
i słuchać cię nie mam ochoty

wielka miłość nie istnieje
tak jak nie istnieją cuda
moje serce gniewem płonie
wokół fałsz i obłuda

piję do dna kielich rozpaczy
wylewam za kołnierz
wszystkie swoje żale
i zgrzytam po szkle w szale

idę bez celu nie pilnując drogi
świat bez miłości jest ubogi
jakieś dziecko zadaje mi pytanie
co to jest miłość? co to jest kochanie?

nie wiem... była złudą...


26.07.2016 popr.13.01.2017

Sława Korn-Acka

wtorek, 26 lipca 2016

Natura się nie poddaje




inspiracja balladą samotnej onanistki Anne Sexton
w tłumaczeniu Ryszarda Mierzejewskiego


Umarł król niech żyje król
nie ma ciebie, nie ma nas
to co było, co się zdarzyło było piękne
lato było w pełni a księżyc słał swój blask
i kładł się obok nas
moja i twoja namiętność płynęła ze wspólnego źródła
dziś gdy nie ma cię pustka wypełnia się pamięcią
w nocy samotna
oddaję swe ciało na ołtarzu diabelskim
i „poślubiam” z baldachimem łoże
wrażenia kształtuję ręką
palce w zastępstwie
jestem 2w1 ja i on, ja i my
wirtuozeria wyobraźni
uruchamia naszą grę na jedwabnym prześcieradle
pościel delikatnością muska wabiąc do raju
kładziemy się razem do snu
choć spać chodzimy osobno
mając wystarczająco siebie
tulimy głowę do głowy
zatapiamy w sobie usta
czując rozkosz swojego ciała
tam gdzie ty byłeś wypełniam się sama
rozbieram cię w myślach
kładę na morskiej fali twe ciało
rażona jak burzy piorunem 
układam się przy nim i na nim
samotność o nic nie prosi niczego nie obiecuje
ten romans trwa bez twojej wiedzy i wiary
rozścielam łoże wyobraźni
sięgam tam gdzie twój wzrok nie sięga
nie będąc od nikogo zależna
oddaję swe ciało na ołtarzu diabelskim
gdzie przychodzi czarnooka pani
by dać rozgrzeszenie jak dają szatani
szalonym popędom kształtującym
byt istnienia samotnych dni i nocy
by iść w przyszłość przeznaczenia
po drodze podeptanej miłości
gdy wyznałeś mi, że jesteś żonaty
w nocy samotna
oddaję swe ciało na ołtarzu diabelskim
i „poślubiam” z baldachimem łoże
tam gdzie ty razem z nią
rozpinam swą duszę wtedy gdy muszę
tak jak ty rozpinasz jej bluzki
rozpinam swe zmysły nie pytając o zgodę
gdy ty „zdejmujesz buty i gasisz światło”
by wejść w posiadanie nocy
jej oczy pełne kłamstw
gdy dwie istoty oszukują siebie nawzajem
by nasycić się pokarmem
w przeświadczeniu o wyższości bytu
nad uczuciem
w nocy samotna
oddaję swe ciało na ołtarzu diabelskim
i „poślubiam” z baldachimem łoże 
cudzołożąc w wyobraźni 

Sława Korn-Acka 
26.07.2016






Dzieci Aniołki

Święto Dziecka — nie dla Was, Dla Was Pierwszy Listopada czeka. Bo dzisiaj łzy nie powinny płynąć, Tylko matka i ojciec pamiętają. Że...