poniedziałek, 9 listopada 2015

Polska



polityką wszyscy
chętnie się zajmują
pałac jej chyba zbudują
gdy o ekonomię chodzi
na psy schodzi
                              [jak kraj nasz]
bo mało kogo ona obchodzi


niedziela, 8 listopada 2015

Powietrze pachnie macierzanką


powietrze pachnie macierzanką
idę za nim, jak dawniej za tobą
pusta droga, znikąd ciepłego słowa
boli mnie głowa

twoja gdzieś w świecie cieni
osnuta snem o jesieni
wspominasz nasz czas na ziemi
tęsknisz?

czy zgasła tęsknota twoja
jak świeczka na twoim grobie
szybko i bezgłośnie
odymiając moją twarz żałośnie

żal mój muszę dzielnie znieść
to wiem -
jeszcze miesiąc, może rok
może zawsze

wiatr szumnie powiewa
zatacza się od prawa do lewa
jakby pijany był-
płynie wieczór księżyc i łzy

sobota, 7 listopada 2015

Szukam Cię




 
niepewny jutra błądzę myślami
po niebie
nad nimi czarne wiszą chmury
w nich smutek się kołysze

niepewny jutra wciąż szukam
szczęśliwego czasu
który bawił się moim szczęściem
aż zgubił je z czasem

niepewny jutra szukam znaków
na bladym niebie
od ciebie
i pewności, która odeszła z tobą

śniłaś mi się ostatniej nocy
uśmiechałaś się do mnie
róża roniła łzy ze szczęścia
a jej liście drżały z miłości

niepewny jutra chodzę ulicami
wkoło jest pełno fajnych dziewczyn
one uśmiechają się tak jak ty
ale to nie jest uśmiech twój

niepewny jutra szukam cię
by, tak jak za dawnych czasów
dotknąć pełni księżyca, by żyć
pełnią życia, może jutro albo dziś

wtorek, 3 listopada 2015

Wrak



Rumak władzy galopuje,
ludzkie nerwy w strzępy rwie.
Po koronę śmiało sięga,
choć po polsku tylko gęga.

Pustosłowia potok płynie,
wiara ludzi w pył się kruszy.
Miałeś, chamie, władzy smak –
z gospodarki został wrak.

Pęd do tronu nader śmiały,
tylko rozum... taki mały.


  
                                                 Sława Gloria Kornacka

niedziela, 4 października 2015

Władca Szafirowej Wstęgi



W dzikiej dolinie mój Bug płynie.
Rządzi bez praw, tyran bez korony,
gdy w pełni, w nagłym przypływie fali,
topi bez tchu miast i wiosek strony.

Pogodny, wkłada słomiany kapelusz,
kłania się trzcinom, co w słońcu schną.
Świat szafirową wstęgą oplata,
budząc poranek niebieską mgłą.

Strumieniem wnika pod skórę duszy,
myśli obmywa, nasyca je tęczą.
Gładzi kamienie kaleczące horyzont,
pędząc tęsknotę, by szczęściem upoić.

Tam jawor stoi jak obraz święty,
ptaki tną błękit, taniec motyli trwa.
Chłód białą ambrą muska skronie,
święcąc natury wiosenne gody.

Klęczę w cieniu rajskiego ogrodu,
w skowronkach cała. W lustrze wody
widzę wierzbę w koronie cierniowej.
Zanoszę szept o jedyny cud.

Kluczą gęsi jak nuty Vivaldiego,
jedna prowadzi, reszta za nią mknie.
Gracje muzyką światy splatają –
co boskie i ziemskie w jednym śnie.









sobota, 3 października 2015

Czarno na białym

 
 

Poezjo: muzyko nocy.

Twoje słowa, jak księżyce w pełni,

owocują w światłocieniach uczuć.

Wystarczy myślą w nie wniknąć,

by odpłynąć z prądem ich fali

i ujrzeć światy dwa:

czarny i biały.

A w nich dwanaście kolorów

żywych i umarłych.


Jesteś tam i Ty.

Nad Wodą Czterech Stawów

rozmawiamy o kwiatach, o wierszach,

o miłości po życia kres.

Jesteś tak realny, choć Cię nie ma.


Noc budzi świt mokry od mżawki...




                                                            Sława Gloria Kornacka 

czwartek, 1 października 2015

Moja droga




Na ogół mamy ochotę na więcej i więcej. Ale tylko młodość sięga tam gdzie wzrok nie sięga i nie liczy godzin ani dni. Kiedy czas nasz zaczyna się kurczyć musimy wybrać to co najistotniejsze. To dlatego nie sięgam już zielonego lata, gdy nawet nie wiem jakie plany ma złota jesień.

Wszyscy jesteśmy otwarci na jutro, ale jutra może nie być. Ono nawet nie wie, że jesteśmy. Czas i świat dano nam na kredyt in blanco. Ten dług spłacamy nie znając warunków umowy. Nasz dramat tkwi w tym, że wszystko co mamy w oka mgnieniu może przestać istnieć. Kontr-spektakl rzeczy odchodzi w niebyt. Uciekamy od takich myśli, nie chcemy znać prawdy o nas samych. Wypieramy ze świadomości śmierć, ale ona o nas nigdy nie zapomni. Przemijanie musimy oswoić, tak jak oswajamy miłość.

Jest rzeczą okrutną, gdy wyroki nieba przerywa wyrok wydany przez tyranów na ziemi. Jest bowiem śmierć z przykazania Boga, ale jest też śmierć z rozkazu czy błędu ludzi. Taką tragedią był Katyń. I w niedalekiej odległości katastrofa smoleńska. Krwią znaczone i obie jakże bolesne dla Polski.

Dla nas żyjących każde odejście naszych bliskich wiąże się z wielkim bólem i żałobą do końca dni naszych. Wciąż ich pamiętamy i wciąż wspominamy.
1 listopada jest świętem zmarłych, ale to my żywi pochylamy się nad ich grobami na wieczne spoczywanie.

Święto zmarłych bezwiednie porusza w nas emocje ku tym, którzy odeszli. Są w pamięci, w sercu. Wspominamy ich, łączymy się myślami. W ten sposób rozmawiamy z nimi. Są nam wciąż bliscy.  Modlitwa nad grobem, zapalenie znicza, postawienie kwiatów to nasz ukłon  w ich stronę, by powiedzieć, że mimo, że Was nie ma tu fizycznie to jednak duchowo wciąż tu jesteście. Chcemy o Was pamiętać, chcemy by pamięć o Was żyła jak najdłużej. Tak wiele Wam zawdzięczamy, tak bardzo nam Was brakuje.

1 listopada już wkrótce. Pójdziemy w miejsce, które jest smutną perspektywą naszego życia, każdego z nas. Dlaczego Bóg tak to smutnie rozegrał? Czy z miłości? A może z tęsknoty za człowiekiem, by zabrać go do nieba? A może uległ diabłu, by jemu dać też ogarek? Tyle niewiadomych i tyle beznadziei.... tylko miłość  łączy nas i trzyma przy życiu... choćby ta do przeszłości.



autor: Sława Kornacka 

Dzieci Aniołki

Święto Dziecka — nie dla Was, Dla Was Pierwszy Listopada czeka. Bo dzisiaj łzy nie powinny płynąć, Tylko matka i ojciec pamiętają. Że...