piątek, 22 maja 2026

Stempel

   


Ciągnęło mnie do Romów, jak wilka do lasu,

do ognia, co drży głośno na skraju hałasu.

Gdzie dusza rwała cugle, wolna oraz dzika,

a z wiatrem ponad polem niosła się muzyka.


Tam myśli, które w chmurach chowałam na co dzień,

wplatały się w ten taniec i spódnic pogodę.

A w domach, które pachną herbatą oraz rumem,

nikt nie mierzył człowieka korporacji tłumem.


Aż kiedyś w Czechach, pośród tej barwnej wrzawy,

mój szef mnie nagle dojrzał. Człowiek z innej sprawy.

W jego zimnych źrenicach, pełnych konsternacji,

byłam błędem w systemie wielkiej korporacji.


Nie wiedział, że choć w biurze maskę grzecznej noszę,

i o nic tego świata z pokorą nie proszę,

mam w sobie dziki stempel i spódnicy taniec,

tę wolność, co stanowi mój ostatni szaniec.


Bo prawda tego życia, naga oraz prosta:

kto poznał smak gościńca, bez trudu jej sprosta.

Nigdy mnie nie oszukał żaden Rom wędrowny,

co innego pan z biura, sztuczny i wymowny.



22.05.2021

Gloria O 

Moja architektura wnętrza

   


mam zmęczone oczy

jak skały po deszczu

gnieździ się w nich kamienny smutek


włosy siwieją same

bez udawania

akceptuję każdego – to genetyczny gust

albo jakiś algorytm


myśli poplątane

ale z twardą prawdą

jak korzeń wrośnięty w beton

serce bez gardy pęka od miłości

żąda istnienia w słońcu i w burzy


odrzucam tych którzy zgubili czułość

niewierność to tylko błąd w kodzie


szukam smaku prawdy która nie oszukuje

mój mężczyzna – wciąż ten sam

przemierzany przez życie


ma szaro-zielone oczy jak zorza

włosy na zero

konkret bez złudzeń

 

 22.05.2024

Gloria O 

 

 

 

czwartek, 21 maja 2026

Ballady i romanse: zdradliwe serce



- Wciąż kocham te bezsenne noce. Wspominam i w sercu mam.

Flirtowaliśmy z gwiazdami. Życie wzięło odwet.

- Przepraszam.

Nie fatyguj się, masz swoją gwiazdę i ciepły kąt jak u mamy.

- Przecież wiesz...

Wiem, że nic nie wiem. A niebo jest wciąż rozgwieżdżone. Szukam swojej gwiazdy, tej prawdziwej. Kosmos uwodzi przepięknie, ale jest też zdradliwy. Pewnie dlatego, że jest mężczyzną.

- Jesteś jak ta wielka niedźwiedzica. Potrafisz czarować światłem miłości i ranić słowem.

Zraniony niedźwiedź - chcesz powiedzieć?

- Tak jakby.

Nie, nie jestem zraniona. To nasza wspólna klęska, Twoja i moja. Coś zyskałeś i coś straciłeś bezpowrotnie. Znasz to z autopsji przecież.

- Źle wyszło.

Choć przyszłość jest na naszych dłoniach, Ty wziąłeś ją w swoje ręce. Pójdę do wróżki może odczyta drogę po której będę szła?

- Przecież, nie chcesz nic zmieniać w swoim życiu...

Tragiczny lub szczęśliwy los panuje nad nami także w odniesieniu do naszych decyzji. A czas jest lekiem na całe zło.

- Tylko jakim kosztem?

Oj, proszę. Jakim zyskiem może?

- Znów jesteś złośliwa. Nie "bądź - proszę cię na rozstań moście."

Miłość to nie tylko słodycz ust lecz także ból i dobrowolne rozstanie, gdy miłość się tego domaga. A kiedy jest ból jest też złość.

- Będziemy szli samotnie po drogach wydeptując swoje ścieżki przeznaczenia? Nie jest to zbyt radosna przyszłość.

No, cóż... Butelka po piwie nie pachnie niezapominajkami. A nawet najlepszy alkohol, będzie jak wąż kąsał znienacka. A może znajdziemy gdzieś swoje wyzwanie?

Gloria O (Sława Kornacka)
21.05.2020

Wiązka światła: o miłości



o miłości
co z natury swej czerpiesz moc
tęczo łuku nadziei 

w mroku niewiedzy
człowiek tuli się do ciebie
jak dziecko do piersi matki
szuka schronienia
i pokarmu

swe skrzydła 
złocone na szybach prastarej świątyni
nad nami roztaczasz
jak skrystalizowane szeptem litanie
które na cud czekają
na boski dotyk

czasem ciszą jesteś
a czasem burzą
co przetacza się z impetem

raz zmieniasz się w uśmiech przymilny
innym razem walisz niebieskie gromy
aż dusza jęczy rozdarta
między rozkoszą 
a trwogą

dzika
bez kagańca

serce serca 
szczęście szczęścia
esencjo bytu
pulsacjo

most zwodzony świętej mocy
lub przepaść rozpaczy

zabierz mnie w te wszystkie przestworza
w głąb pożądania
w pełną amplitudę emocji

bym stała się tobą 
a ty mną
byśmy rozpłynęli się w jedności
poza przestrzenią
i czasem 

wiązką światła
blaskiem, który rozświetla drogę

Gloria O ( Sława Kornacka
21.05.2016


Aleppo

   

Motto: „ludzie ludziom zgotowali ten los”
— Zofia Nałkowska, Medaliony

w Aleppo dzieci dławią się gazem
podczas gdy świat
starannie wycisza ekrany
i wzrusza ramionami

rzeźbi ich głód i pył
rzeki gęste od krwi
wsiąkają w gruz

z daleka strach to tylko statystyka
dziecięce serca stygną bez ruchu
z ostatnią łzą zamkniętą pod powieką

uczcijmy tę agonię
minutą
wstydu


Gloria O (Sława Kornacka)

21.05.2017 

Bilans niedosytu



ciągle za mało tego lata


za mało deszczu na zboża

słońca

kwiatów

fioletowych krów

rosy marzeń i ciepłych słów


za mało w plecaku chleba i wina

za cicho przy drodze płakała dziewczyna

za mało szeptów i snów nie z tego świata


jeszcze by się tego lata chciało


jeszcze nie przybladły sny

jeszcze nie zrozumiał nocy świt

leśna sowa nie znalazła kochanka

nikt jej nie okłamał

nie dotrzymał słowa


w dachu nienaprawiona stara łata


zapomniane słowa mowy nadobłocznej

wiadukty

tunele

mosty

stukot kół po nitkach babiego lata


drogowskazy na rozstajach

spiralne schody ginące w mroku

groty zasnute pajęczynami z obłoków


i pijany świerszcz smutny jak łzy


nocne rozmowy z aniołami przez czata


i ciebie też

za mało

było tego lata


Gloria O (Sława Kornacka) 

21.05.2020



W mroku światła



rozwieszam myśli w głębinach mej duszy
jak schnące na sznurach pranie
i lękam się o świt, który nastanie

nie liczę już dni, które są gdzieś za nami
ni nocy, co spać nam nie dały
Bóg z nami

zabiorę błękit nieba i bez żalu
pójdę boso bezdrożami
czując krople porannej rosy traw
pod stopami

niech wiatr masuje moją twarz
nagą i duszę
by odzyskać ufność - dla siebie
zrobić to muszę

Gloria O (Sława Kornacka)

21.05.2020

Spróbuj ocalić od zapomnienia


spróbuj rozsławiać okaleczoną miłość

pachnącą poziomkami i rosą

płaczącą łzami, których nikt nie ocierał

samotną i opuszczoną


spróbuj rozsławiać okaleczoną miłość,

na którą „czekała tylko słona nicość” –

gdy obok inna karmi się nadzieją

w noc, kiedy zasypiają lilie


spróbuj rozsławiać okaleczoną miłość

tropioną przez chłód i pociski pełne nienawiści

„pamiętaj te chwile, kiedy byliście razem

w białym pokoju i firanka poruszyła się”


czasem za nią tęsknisz, czasem nie

bo raz jest jak muzyka, która eksploduje wiosną –

feerią dźwięków i szumem traw

pod kwitnącym bzem


innym razem nadchodzi jak apokalipsa

zostawia po sobie zniszczony świat

złamane skrzydło ptaka

i ciemną drogę, na której nie widać dokąd iść



Gloria O (Sława Kornacka)  

21.05.2024

poniedziałek, 27 stycznia 2025

27 styczeń

Via dolorosa 

________________________


płuca wyplute, rak toczy ciało 

empatii mało 

dobowy dyżur odmierza śmierć 

zgon - zgon - zgon 


Via Dolorosa jest wszędzie tam 

gdzie ludzie są 


Jezus nie był wyjątkiem 

każdy człowiek niesie swój krzyż 

bo śmierć jest celem

a człowiek środkiem 


26.01.2022

S. Gloria Korn


ten wieczór jakiś piękniejszy 

__________________________

 

otwierają się dla snu jak płatki 

trzydziestu siedmiu róż

nagie piersi, usta, rozpalone uda


grzechem do grzechu zwodzą

czyniąc zadość  twemu chceniu

tyle w tobie ognia 


wdech i wydech wstrzymam w łonie

powiekami się zasłonię

rozkwitając w uwielbieniu 


to co w myśli to i we mnie

w pojedynkę acz wzajemnie


Sława G. Korn


Ma ten walor Jaś z Ochoty

że rwie do każdej roboty

Dankę z Juraty

bierze na raty

gdyż z erekcją ma kłopoty


ten wieczór jakiś piękniejszy 

__________________________

 

otwierają się dla snu jak płatki 

trzydziestu siedmiu róż

nagie piersi, usta, rozpalone uda


grzechem do grzechu zwodzą

czyniąc zadość  twemu chceniu

tyle w tobie ognia 


wdech i wydech wstrzymam w łonie

powiekami się zasłonię

rozkwitając w uwielbieniu 


to co w myśli to i we mnie

w pojedynkę acz wzajemnie


27.01.2019

Sława G. Korn.


ciemność na wylot przeszła 

______________________________


tunel w granatowej nocy

tunel w białym dniu

nie wiesz gdzie wschód, a gdzie zachód 


wrze krew i pali krew

średniowieczny wizerunek piekła 

rozpruwa niemy ból 


zbladłaś jak białe bandaże 

w ustach pęcznieją brzemienne słowa 

w sercach ognisty wir


mózg wstrzykuje w żyły morfinę

mocą tchnięcia żegnasz nas 

cisza otwiera okno na niebiosy 

na ziemi samotny cierpiący grób 


26.01.2018

Sława G.Korn


Pewna estetka z miasta Warszawy 

nie lubi z ciałem brzydkiej zabawy

toteż do kontaktu intymnego 

wybiera partnera niezwykłego 

wspinacz, wyniósł ją na szczyty sławy


I ten walor ma Grześ z Ochoty

że, rwie się do każdej roboty

Jolę z Juraty 

bierze na raty 

bowiem z erekcją ma kłopoty

niedziela, 26 stycznia 2025

26 styczeń

 Pieśń poety 

nie przynoście mi wina z winnicy                        nie wina mi trzeba lecz słów bez słów                      aby wiązać je wiatrem w mowę nieba 

byście mogli poswawolić upojeni                          ich ekscytacją światłem świata                                 i pieśnią wszechświata 

doświadczać rozbłysków perłowej kopuły nad szafirowym niebieskim oceanem  przy wtórze fletni z muszli i szumie fal, który nie zna słów ludzi, a cały jego świat rozbłyska poezją, którą Bóg stworzył 

widzę to i czuję, otwiera się przede mną strefa za strefą buzującej od słońca oceanicznej przestrzeni, gdzie każdy drobiazg nabiera znaczenia własnej mowy

nie muszę niczego w sobie wyobrażać, nic abstrakcyjnego, nic urojonego, bo jest w niej więcej do dczuwania niż do rozumienia więcej do zobaczenia niż do odczytania 


26.01.2025

Sława Gloria Korn-Acka 




Bieg czasu 


tak mało jednego życia

a tyle skarbów jest do odkrycia

książki otwarte 

czekają w zamkniętych bibliotekach


żółtość fiolet i szarość

kolory starego papieru

kładą się na ich karty


otchłań porwała

na strzępy książkę

naszej historii


roztęsknionym słuchem 

chwytam głosy w mroku

spętana zniewoleniem czasu 


tak mało zrozumiałam 

tak dużo chciałam 

nie zdążyłam


Gloria Korn


Haiku - tanka lub mijikauta ( "krótka pieśń)

5 + 7 + 5 + 7 + 7


doprawdy nie wiem 

jak nazwać tego ptaszka

chcę koliberkiem

ale twój ma to imię 


sk


Wizia w Każdym Dniu


Mala sama na chwile

Nie pilnowana

Na drewnianym moscie

Patrzy na plynaca wode

Rzeki Brok*

Rzuca patyki

Wilk przebiega obok,

Prawie dotykajac

Na chwile maja jeden szary

Wzrok

Ktory pozostal

Przechodzaca trauma

Okropnosci i radosci

Pozostaja

Jesli chca to powracaja

Od pogrzebu do wesela

Zatopione w nas

Nie da sie odroznic

Gdzie cialo, a gdzie duch

Wizja Ezechiela suchych kosci

Wypelnia sie w kazdym dniu


25/1/2020

*Ta mala nad rzeka Brok to Slawa Kornacka

to jest Jej wydarzenie i dla niej poswiecony ten wiersz


Kalinowe serce 


kalinowe serce to moja miłość

z kwiatów wydziergana

z roztopionych nocy wypłakana


potrzebuję tej miłości

ja rzeka która czeka 

otwartych jej ramion mórz i oceanów

ja susza oczekująca jej burzy


ona moim światłem oświetlającym przeszkody, muzyką budzącą wiosnę na drzewach w pogiętych smutkiem życiowych gałęziach


moje kalinowe serce

nie da się zamknąć wierszem


Gloria S. Korn_acka

26.01.2019


Zaproś mnie do tańca 


me serce 

finezyjną grą zmysłów owładnięte 

muzyką wzbiera gorąco jak Straussa 


zaproś mnie do tańca 

choćbyś był jastrzębiem zaczarowanym

szybującym podniebnie 


niech wiatr wieje tchnieniem życia 

niech oczy sycą się magią  

porwij mnie do tańca 


Gloria Korn

23.01.2018 


Ma ten walor Wincenty z Ochoty 

że wręcz pali się do tej roboty 

młodą  panienkę z Juraty 

w pozycji „w łuk” brał na maty

przegiął pałę, teraz ma  kłopoty

*


gdy noc przykrywa wstyd

rozkosz wypełnia nas 

i tyle musi nam wystarczyć do pełni 

jak księżycowi który chodzi po ogrodach 



gsk

25.01.2017



Mężczyźni myślą penisem


Ma niezłe spojrzenie i znajomość facetów od strony kuchni, a raczej od strony sypialni. Na co dzień pisarka, tłumaczka i była prostytutka - uważa, że mężczyźni w większości myślą penisem.

Jej zdaniem najstarszy zawód świata nie zniknie. A o delegalizacji prostytucji mogą mówić „cyniczni politycy do swojego zapyziałego elektoratu, dewotni dziennikarze albo skrzywdzone, niekochane kobiety”. Co tu delegalizować?! – oburza się w rozmowie opublikowanej w Przekroju Ewa Egejska była prostytutka, obecnie pisarka i tłumaczka. 

Pretekstem do rozmowy była książka "Czarodziejki.com", którą napisała Egejska. Była prostytutka uważa, że uciążliwość najstarszego zawodu świata da się porównać do wielu innych zawodów jak: stomatolog, ginekolog, salowa, obmywacz zwłok, inseminator, kat. - Ale społeczne kontrowersje wokół tego fachu nie mają nic wspólnego z jego uciążliwością. W wielu krajach zawód ten jest potępiany ze względów religijnych i/lub politycznych. Wiąże się także z bolesnym dla wielu małżeństw i związków problemem: seks może być kartą przetargową, towarem. W naszym polskim zaścianku widać to dużo mocniej - mówi Ewa Egejska.

Twierdzi, że "społeczeństwo wypracowało mężczyznom cywilizowaną ścieżkę dojścia do seksu: rozmowa, uśmiechy, miłe słówka, zabawa, alkohol, deklaracje i dopiero na koniec bzykanie". Dla mężczyzn jest to zbyt długa podróż do tego, by wylać spermę i ulżyć ciału. Stąd kupują sobie seks za pieniądze, gdzie bez zbytecznych ceregieli ściągają spodnie i robią to co natura nakazuje. Choć jak mówi była prostytutka zdarzają się też i tacy, którzy chcą nie tylko seksu, ale też rozgrzeszenia ze zdrady poprzez utwierdzenie ich w przekonaniu, że seks z prostytutką nijak ma się do zdrady – wyjawia była prostytutka.

Ewa Egejska opowiada też o swoich doświadczeniach. - Mam niezłą ocenę i znajomość facetów. Bo w większości składacie się właśnie z seksu, myślicie siusiakiem - dodaje. Pisarka sprzeciwia się delegalizacji prostytucji.


Źródło:Przekrój, TW


http://www.twojewiadomosci.com.pl/content/m%C4%99%C5%BCczy%C5%BAni-my%C5%9Bl%C4%85-penisem


Królowa czy Kurtyzana 


To nadzwyczajny dylemat

Bynajmniej nie dla Salomona 

Komu dać nagrodę za poemat 

Dla królowej czy dla kurtyzany 


Ta pierwsza - piękna, i piękny poemat 

Ta druga - wulgarna, i takiż poemat  

Chce się powiedzieć zebranemu ciału 

Lecz czymże jest poezja bez piękna


Jeśli nie istotą najgłębszą lecz jednak  

Życie pisze własny scenariusz 

I nagradza kurtyzanę 

Bo nikt, tak jak ona, nie zassa h... a


z dedykacją dla jury Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius z przewodniczącym na czele 

4.02.2021

Sgk


Kurtyzana 


z legend i baśni wybierają moje imię

jak Lautrec dla Suzanne

budują diabelskie świątynie

brak sukni szyją na mój styl 

moje ciało w deszczu rozkoszy 

żywym miastem grzechu jest

przechadzają się po nim nocą panowie 

nagimi ulicami pagórków i rzeźb 

pomiędzy filarami ud soczyste wiśnie 

zrywają i wkładają palcami do ust

spełniając zachcianki myśli zdrożnych

ślady szminki na ich koszuli  to mój znak 

szkaplerz mojej duszy

cicho spieniężone litanie 

moja psychika brzytwy się chwyta 

raz błyśnie raz zgaśnie 

rachunkiem sumienia w rachunku sumienia 

gdzie myśli są głębsze niż sakiewka kurtyzany


( 2016) 

Sława G. Korn



Sława K.

sobota, 25 stycznia 2025

25 styczeń

 Haiku - tanka lub mijikauta ( "krótka pieśń)

5 + 7 + 5 + 7 + 7


o, jak dalekie 

wzgórza Jerozolimy 

gdzie rosną figi 

lecz wiatr co od nich wieje  

przynosi ich słodką woń 


sk


Haiku - tanka lub mijikauta ( "krótka pieśń)

5 + 7 + 5 + 7 + 7


gdy zmierzch zapada 

noc na las opada i... 

czernią rozkwita

a ty jak chmury blada 

gaśniesz i  cała świecisz


sk


W krainie drzew migdałowych 

oczy jak bajarki w ogniu tęcz  grą zmysłów owładnięte, a my w krainie  kwitnących drzew migdałowych pośród kamieni i skał 

w kwiatów olśnieniu sobą oczarowanych tańczysz miłość, twój pojazd pod księżycem kołysze nas ciepły wiatr... ogrzewa serce 


Sława K.


Ja wilk


w Pałacu nad jeziorem Mazurskim

kolonie, dzieci robotników 

ja odmienny

codziennie uciekam do lasu


tam wilczy dół 

w nim wilcze kuleczki małe 

przytulałem, gdy piszczały 


jednego ze sobą zabrałem 

w wielkiej tajemnicy przed wszystkimi

po powrocie do domu sekret 

wyjawiłem tacie


odtąd na czwartym piętrze 

przy Piotrkowskiej w Łodzi

zamieszkał nowy obywatel Wilk

spaliśmy razem, bawiliśmy się razem cieszyliśmy się razem


mój wyjazd do Jerozolimy rozrywa serca nasze

mój przyjaciel wędruje do Zoo

pamiętałem go wciąż

dla niego wróciłem do lasu


wycie wilków słyszę w snach i na jawie

idę do nich, jestem jednym z nich

moje ciało pokrywa sierść, a z ust płynie ślina

ja wilk, pośród wilków...


25.01.2020

gsk


Obrazy Moneta


napatrzeć nasycić prawdziwie i jasno 

kolorem zórz

i tęczowych miraży

aż lustrem niebios odbije się głębia 

przenikając horyzonty błękitów

na ołtarzach święconych witraży

gdzie duch Moneta 

w skrzydłach Aniołów zaklęty 

w świątyni słońca


Gloria Korn

24.01.2018

obraz Claude Monet


Pilates 

z dedykacją dla Grażynki B. wspaniałej instruktorki Pilatesu


bierzemy ekspandery 

wdech i wydech, trzy i cztery

zapinamy zsuwaczki

podciągamy ku przeponie

pośladki luźne (wzmacniamy mięśnie Kegla) 

trzymamy trzymamy trzymamy - odpoczywamy 


to nie ważne żeś emeryt 

wyrzeźbimy każde ciało 

pupa jędrna, smukła talia, proste plecy 

czyż to mało? 


te ćwiczenia wejdą w krew 

aż poczujesz zew

to, że pot  się z czoła lał?  


by nie wypaść z gry

zaufaj mi 

że ćwicząc ze mną będziesz zdrowiej żyć 


* zsuwaczki to intymna część ciała, którą "zapinamy i rozpinamy " poprzez wdech i wydech


25.01.2018

Gloria Korn


Rozstanie 


„niemal z zawiścią czytam utwory moich współczesnych 

o rozwodach, rozstaniach, o bólu separacji” Adam Zagajewski


o rozłąkach, rozstaniach, o bólu zerwania 

najchętniej piszą poeci

najwierniej opisują skrzywdzeni kochankowie 


słowa ciężkie, napięte, 

pękają pod ciśnieniem łez  

cierpienie jak nowy początek 

jak chrystusowa śmierć  


bo gniew i rozpacz doskonałym tworzywem 

na tragedię lub znakomity wiersz z puentą lub bez puenty 


i tylko o nas nie będzie żadnej pieśni, żadnego psalmu o rozejściu nie będzie nas dzielić światło wiersza, nie oślepi nas żadna metafora,  a jedyny stan jaki nam zagraża to sen po którym nastąpi przebudzenie.


Slawa Gloria Korn-Acka


Intymnie 


jesteś nurtem moich przyjemności 

ja twoją łodzią i przystanią 


abyś mógł odpocząć po burzy 

podczas której pioruny w nas eksplodowały 

tulę cię ramieniem, słowami 


dotykam najdalszych zakamarków 

intymności pachnącej pragnieniem 

sennego przytulenia


gsk

Foto od Grazyna Szyszkowska


O mojej pierwszej opuszczonej  ( śmiercią rozłączeni)


myślę teraz 

ze smutkiem 

o mojej pierwszej opuszczonej 


omijam starannie wszystko co może sprawić 

że deszcz rzęsisty poleje 

miejsca naszych spotkań, ławki w parkach 

pejzaż natury, drzewa, rogatki ulic 

wspólne podróże cel naszych wypraw

i dzień bez świateł

nie chcę zapomnieć 

lecz nie ma po co tam wracać 


gdzie słońce straciło walory 

gdzie zima ze słotą z wichrem się miota 

gdzie dzikie burz odgłosy i ciemne nieba 

szerzą strach 

lasy w żałobie i trawy z cicha popłakują 

los memu podobny


ciemność na wylot przeszła, pusty peron

gdzie nawet cień nie przemknie 

ani konduktor nie gwizdnie 

zębami usta uśmiercam, 

by nie umierały co chwila 

gdy biorę się za bary ze śmiercią 

a ona lamentów mi szczędzi 


świat uśmiercony  

przeminie niepowtórzony 

jak moja pierwsza opuszczona 

zima 


gsk


Zima


myślę teraz 

ze smutkiem 

o mojej pierwszej opuszczonej 


omijam starannie 

wszystko co może sprawić 

że deszcz rzęsisty poleje 

- miejsca naszych spotkań

- ławki w parkach

- pejzaż natury

- drzewa

- rogatki ulic

- wspólne podróże cel naszych wypraw

- i dzień bez świateł


nie chcę zapomnieć 

lecz nie tam po co wracać 

gdzie słońce straciło walory 

gdzie zima ze słotą z wichrem się miota 

gdzie dzikie burz odgłosy i ciemne nieba 

strach szerzą 

lasy w żałobie i trawy z cicha popłakują 

los memu podobny


pusty peron, gdzie cień nawet 

nie przemknie 

ani konduktor nie gwizdnie 

lecz gdyby ktoś zahaczył 


palcem wskazującym 

o lodowaty brzeg szyny 

spłynęłaby krew serdeczna 


świat twarzą do Boga odwrócony 

przemija niepowtórzony 

jak moja pierwsza opuszczona 

jak zima 


Sława Kornacka 

*z antologii wierszy „Zima- samba na jednej nodze”

piątek, 24 stycznia 2025

24 styczeń

"Pisarka, więźniarka obozów koncentracyjnych Auschwitz, Ravensbrueck i Neustadt-Glewe Zofia Stefania Posmysz-Piasecka została odznaczona przez prezydenta Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego. - Dziękuję przede wszystkim Panu Bogu. Bo wierzyłam, że za tym się kryje jakaś inna siła, która pozwoliła mi przetrwać Oświęcim - mówiła Posmysz-Piasecka.

Prezydent Andrzej Duda nadał Zofii Stefanii Posmysz-Piaseckiej najwyższe odznaczenie państwowe RP, "w uznaniu znamienitych zasług w upowszechnianiu wiedzy o Holokauście i martyrologii Polaków, więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych w czasach II wojny światowej, za przekazywanie świadectwa prawdy o zagładzie poprzez działalność artystyczną i twórczą"."


Zielony mosteczek 


"zielony mosteczek ugina się 

trawka na nim rośnie"

bo ma się ku wiośnie 

mała dziewczynka bawi się przy nim 

radośnie 


wilk nie merda ogonem 

nie łasi się do niej, tylko patrzy i słucha  

jak ona do niego grucha 


umilkły w polu hałasy, w domach jedzą kiełbasy i tylko ojciec pędzi co koń wyskoczył 

wilka obok niej zobaczył 


córeczko 

znasz bajkę o czerwonym kapturku

co wilk zrobił babci?


- zjadł ... i mógłby zjeść dziecko? - zapytała 


gsk

foto- taki zachował się  w jej pamięci


Łza 


Choć nie jest rosą 

pośród przepięknych kwiatów 

łza w moim oku 

to nieraz spływa deszczem 

przydając płatkom blasku


Sława K.


Na peronie wspomnień


wszystkie szyby na dworcu są brudne

pada deszcz,  topią się myśli moje

obok stukot stalowych kół 

ktoś nie zamknął w biegu drzwi 

na pożegnanie unosi lewą dłoń 

zaplątana w sieć myśli 

błądzę po samotnym niebie 

na fali smutnych wspomnień 

jednoczę się z duchem kosmosu 

chcąc poczuć cień zagubioy

i łyknąć tabletkę snu 

słyszę niemy krzyk... Żegnaj!


20 marca 2016


Sława Gloria Korn-Acka



23 styczen



W kolorach abstrakcji


chcę wierzyć, że jutro

rozmawiać z tobą będę

bez słuchawki telefonu

połączeni energią dusz

w płomieniu ognia

palącego się pragnienia


nie użyjesz swojego głosu

lecz ja słyszeć go będę

upojona szeptem

uśpionego nieba

pośród deszczu słów

najpiękniejszych


oddaleni o myśl bliską

przytuleni dialektyką wyobraźni

w locie romantycznym

na pokładzie statku miłości

bez poczucia czasu


jak dwa promienie na pustyni Synaj nad Zatoką Akaba


Sława Gloria Korn-Acka



Upojenie erotyk 


jesteś jak wiatr 

co chłodzi rozpalone uda 

jak blask co je rozwiera

odmykasz mnie i zamykasz


jesteś jak deszcz

co smaki kobiety odmienia

i spija kroplami rosy 

w międzyczasie istnienia 


obmywasz sobą moje ciało

obnażasz moją duszę 

i pozwalasz, czynić z tobą to samo 

na samym dnie rozpusty


gsk

 ( 2016)

środa, 22 stycznia 2025

22 styczeń


Wiosna chamów – Sława Kornacka


nie bądź pewny, że masz czas

bo to pewność niepewna – pozornie tkwi w nas

każdego dnia czai się zewsząd wróg twój

zabiera wrażliwość i prawo do szczęścia Bóg mój


każdego dnia – światło nas dogrzewa

każdego dnia - ciemność nas rozdziewa

przyszła przyszłość - chcemy wierzyć

lecz z przeszłością musimy się zderzyć


czas nas judzi, podnieca, wzmaga bodźce

armie mentalnego zamętu prowadzą wojnę

szturm kanalii rąbie w ludzkie masy

kulami zakłamanej informacji i prasy


ideał sięgnął bruku, gdy na ulicy wiejskiej

zapanowała bezkresna wiosna chamów

wyrosła z betonu partyjnych odłamów

empatia... skropliła się i unosi do nieba


fornal zachłysnął się władzą - nie wiedzą

i z niczym sobie nie radzą

zgwałcona wolność wiele razy już była

gdy, gawiedź za nasze pieniądze się bawiła



on: Liryki to Twój styl. Bardzo mocne.

ona: myślisz? 

on: Zdarza mi się

ona: To tak jak mój liryczny styl, też mi się zdarza

on: Jak się zakończyła sprawa dot. pana doktora?

ona: Już o to pytałeś, odpowiedziałam pod pytaniem. A co Ty mnie tak studiujesz?

on: z powodu tymczasowego zaciekawienia i szerokich zainteresowań

ona: ciekawe zestawienie powodów


W księżycowym śnie


w księżycowym śnie w noc ciemną

moje serce rozrywa się na strzępy

znów piekło zaczyna się nade mną

wracają chóralne chłopców zastępy


wciąż widzę i widzę ich twarze

nie mogę nie umiem zapomnieć

cząstką czasu ich żyję

jak wilk stepowy za nimi wyję


ten spektakl to nie eureka

to nóż na gardle człowieka

to wielkie podniebne przestrzenie

strzelają ludzie, a zabijają cienie


świat pełen jest tragicznych ról

za kotarami krew, a w sercach ból

na twarzach maska i żałoba

i to mi się nie podoba


jak rosną piorunem nawałnic

jak w wichry wojny się zbroją 

w niej  giną ludzie, a grają cienie

i gra z nimi też śmierć


ja jestem tej gry świadomy

zabijam w sobie nie tylko gniew

ta sztuka jest wojną moją

i wciąż mi się śni ich krew 


10.10.2018

Gloria S. Korn_Acka


Aura ziemskich ogrodów 


a kiedy znów zakwitną jabłonie 

bielą rozbłysną w nas czereśnie 

niebo tęczami znów zapłonie

trzymana gałąź szepnie pieść mnie 


w milczących liściach miłosne pieszczoty 

„obłędem kwiatów dyszą noce”

deszcz kroplami pragnienie gasi 

wiatr zazdrość grusz dusi 


pożądać ciebie to jak rozciąć powietrze 

wzbić się w klucz dzikich gęsi na niebie

spaść z raju na ziemię i do raju wrócić 

rozkoszując się aurą ziemskich ogrodów 


Sława K.

obraz Sztuka Victoria Stoyanova


Wagina 


o gronostajna społeczności 

perlico ośmiornico łasico 

nic nie zakłóci tej radości 

ona jest we mnie


to o niej żartują mężowie 

podziwiając jej wdzięki 

jak gwiazdy magicznej

to do niej wzdychają panowie 

w kosmicznej przestrzeni nad Wisłą


nie tej zatopionej 

w nocnej bieliźnie 

lecz odkrytej i nagiej

soczystej jak owoc mango 

drapieżnej  jak ostra polemika 

i krwiożerczej jak modliszka 


Sława K. 

Foto od Grazyna Szyszkowska


Tchnienie burzy 


w granatach kolor nieba 

malują światłem błyskawice 

wiatr nagania ciężkie chmury 

leje z nich jak z cebra 


na okiennice ruchome

i dachy znajome - w uliczce  

bezdomny chwiejąc się na nogach 

prosi o kilka groszy na piwo 


nie mam parasola 

- moje włosy są mokre

woda spływa po plecach

lodowato zimnymi strugami


nieopodal piorun uderzył 

jak los w moje życie 

czy Bóg nie ma litości?

tak jak ludzie nie mieli dla jego syna


tyle jest we mnie żalu i tyle niewiary

co i samotności 

choć miłość mnie wypełnia

a pragnienia pobudzają wyobraźnię 


22.01.2017


Sława Kornacka

obraz z sieci


Lubię Czechów, ale Kocham Polaków... 


Karlowe Wary ( czes. Karlove Vary)  - wspomnienie mojej młodości... Każdym narodem można się zachwycać i każdy obrzydzać... poznałam Czechów z bliska i wiem, że piękno jest rzeczą względną. Piękno miast jest jednak niezaprzeczalne... 


Krótka historia;  byłam z przyjaciółmi w Pradze w restauracji - jakieś 10 lat temu.  W restauracji było dość tłoczno.  Podszedł do nas  Czech lat około 30 z butelką piwa i zapytał po czesku czy może się przysiąść. Powiedziałam - proszę.  Był zaskoczony tym, że Polacy pozwolili mu przysiąść się do stołu, bo Czesi (jego rodacy!) mu odmawiali.  Niemniej był też zaskoczony tym, że przyjechaliśmy turystycznie i że może z nami rozmawiać w swoim języku.  Powiedział - miałem inne wyobrażenie o Polakach. 


Mariusz Szczygieł buduje mit czeski rujnując przy tym mimochodem nasz polski...  spotykam ludzi wspaniałych po obu granicach:  i czeskiej i polskiej. I spotykam też tych co tego miana nie są warci... Oczywiście Czesi mają specyficzny stosunek do życia. Ale czy chcielibyśmy go przenieść na grunt polski? 


Z ciekawostek historycznych: 


"Pierwszy żydowski pogrom w Czechach zanotowano w 1096 roku, podczas pierwszej wyprawy krzyżowej. Po nim nie czuli się bezpieczni i zaczęli opuszczać kraj. Przemysł Ottokar II wydał dla Żydów ochronny list. Było to w roku 1254, a sam list charakteryzował się wielką tolerancją. Wraz z dojściem Luksemburgów do władzy ochrona taka skończyła się. W połowie XIV wieku praskie żydowskie miasto zostało ogrodzone i stało się wzorem dla powstających gett w innych miastach. Kolejny pogrom Żydów miał miejsce w Pradze w 1389 roku. Wacław IV wydał nowe ochronne przywileje (bo jego głównymi doradcami finansowymi byli właśnie ludzie wyznania mojżeszowego). Podczas wojen husyckich taboryci dali Żydom do wyboru: chrzest albo spalenie. Wielu z nich wybrało wtedy śmierć w płomieniach. "


Fantastyczna lektura! Mimo wielkiego bagażu tekst czyta się lekko, szybkie zwroty akcji, język żywy i dynamiczny... czytając pierwsze strony książki odniosłam mylne wrażenie, gdy zaczęłam czytać cięte mocne słowa... po czym z każdą kartką uśmiech wchodził na moją twarz i tak zostało do ostatnich stron...  


Nikita. To tylko jedno z jej imion, jedna z jej tajemnic. Jako córka zabójczyni i szaleńca chce od życia jednego – nie pójść ścieżką żadnego z rodziców. 


"Jadowska przyzwyczaiła swoich czytelników do kilku rzeczy: nietuzinkowych bohaterek, alternatywnych miast pełnych złowrogich stworzeń i niedających się przewidzieć zwrotów akcji. W Dziewczynie… jest to wszystko, za co czytelnicy pokochali serię o Dorze Wilk, i dużo, dużo więcej!" – Anna Misztak, red. nacz. Lubimyczytac.pl


Aneta Jadowska – polska pisarka fantasy, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.


Witraże pamięci 

Za oknem sypie śnieg 

przez szyby mróz przenika

22.01.2016


Upojenia

żywiołem zmysłów jesteś 

22.01.2016


W księżycowym śnie 

wciąż widzę widzę ich twarze



21 styczeń

Estyma dla nowoczesności 


jestem dzika spontaniczna 

ostra dobra demoniczna

pod okiem cienie 

w myślach przestrzenie 


w proporcjach doskonała 

w równowadze duszy i ciała 

ciągnie mnie jak ramiączko staniczka 

ta zabawa w króliczka 


lecz dla ciebie miły odaliska

rozpalę w tobie ognisko 

będziesz płonął dzikimi żądzami

i pragnął jak Adam placka z jabłkami 


będziesz wchodził, i wychodził

będziesz wracał, i cały się we mnie

zatracał - „naturalny, hedoniczny endoskopo-falliczny"


ten nowy sposób orientacji powoduje 

najmniej komplikacji - to nowoczesne aplikowanie 

i jakże słodkie kochanie w rzeczywistości wirtualnej 


i nawet jeśli zadurzysz się zamroczony 

jak dwutlenkiem węgla 

na szczęście poczujesz tylko szczęście 

z głową w gwiazdach 


Sława G. Korn


Na granicy światów 


zamyka się życie przeżarte gangreną 

ziemia wypalona, niebo zapłakane 

skażenie ciemnością narasta 

koszmar przenika wszystkie stany

mój świat w stanie opłakanym


21.01.2017 

Sława G. Korn.


Odchodzę powoli

oglądając się z lekka za siebie

Cichutko zamykam drzwi

za oknem wiosna z oddali lśni

Wkrótce zakwitną przebiśniegi

i spłyną w koryta rzek

z nurtem aż do morza

Widzę odpływ


Powiało cudnie wiosną


Nie smuć się kochanie

Twój głos tu wplatam

I twoje zaproszenie do kawiarenki

To gra poezji na kartach, gra twórcza

Choć melodii nie piszą twoje palce

Serce leży w dłoniach


Kawiarenki na, na, na, kawiarenki na, na, na


Optymizm, wiara, przyszłość


Działasz na mnie jak narkotyk 


w morelach kolor naszego nieba

jesteś tym, czego mi potrzeba

działasz na mnie jak narkotyk 

twój uśmiech jest ciepły jak twój dotyk 


mogłabym bawić się z tobą każdej nocy 

patrzeć w oczy do samego rana

czuć smak twych namiętnych  ust 

gdy delikatnie masujesz mój biust 


gdy dotykasz mych ud pośród bukietów 

słów zbieranych pośród rosy 

spowitych poranną mgłą rozkoszy       

w ogrodzie uciech pełnych koszy 


działasz na mnie jak narkotyk 

gdy czuję na sobie twój ciepły dotyk 

moje ciało przeszywa dreszcz 

który spada na serce jak ciepły deszcz 


21.01.2017

Sława G. Korn.


Miniatury 

2016 /21 styczeń 


poniedziałek, 20 stycznia 2025

20 styczeń

                    Upojenie erotyk 


jesteś jak wiatr 

co chłodzi rozpalone uda 

jak blask co je rozwiera

odmykasz mnie i zamykasz


jesteś jak deszcz

co smaki kobiety odmienia

i spija kroplami rosy 

w międzyczasie istnienia 


obmywasz sobą moje ciało

obnażasz moją duszę 

i pozwalasz, czynić z tobą to samo 

na samym dnie rozpusty



 Arie miłości

gdyby miłość wyrażała się przez wodę                    jak przez liście kwiatów w twojej pergoli      dotyk byłby czuły i bezpośredni, tęsknota utulona, a tylko cisza dzwoni nie znając granic  Na każdej ścianie chiński teatr. Twój cień w roli głównej...


Esprit nocy

noc długa, czas pieśnią o luminacji wody rozklęty, wschód słońca daleko, kocie oczy spadają nagle jak neony w ciemnościach, nasze jak niebieskie księżyce oddechem bezsennym 

by zobaczyć z nadwiślańskich łęgów          mleczne serca Mgławicy Oriona  w otęczy nieba w welonach mgieł nieskalanych              mrużymy źrenice niezwyczajne do cudów

wiatr we włosach, dreszcz przez ciała przebiega szukamy siebie drżąc jak te skrzypce w ogniu    by w tym drżeniu zasnąć chwilą jedną    rozpaloną przez natchnione nocą usta

by odkrywać andrenaliny smak jednym tchem jednym spojrzeniem jednym imieniem                w ciszy snu w żywiole piękna gwiazd        czekając na świt i kolory dni

                    

Modlitwa

Coraz bardziej pusto się modlę.  CIsza stanęła pomiędzy mną i Bogiem. Nie chce wierzyć          w czyjąkolwiek winę choć zaklinam się, że wina jest moja. 

Nic nie jest w stanie obudzić w nas miłości dopóki ona nas nie zapragnie. Głos Najdroższego, już nadchodzi. Przeskakuje  góry,  doliny i wzgórza. 

Przybył. Stoi za ścianą. Zagląda przez okno, patrzy przez kraty. Tylko, dlaczego nadal jest  niemy. A ja Lilia w Jego cieniu.       


W powietrzu miłości 

rozprowadź we mnie miłość                          oczaruj barwami kwiatów                            muzyką upij, sobą zaczaruj                        zatrzymaj w ramionach, w ustach wycałuj

niech buja we mnie niebo, a na twarzy słońce
niech rozkwitnie w nas dziki krzew wina
niech wiatr krople z nas strąca 
i zaplącze pierścieniową obręczą westchnienia

w rozkoszy zabójczej jak ogień
raz dzikiej, spontanicznej, rubensowskiej
innym razem metafizycznej, rozważnej, rembrandtowskiej, która nie wie dlaczego tak    w nas uderza i tak nami targa




W kroplach rosy

nie zawsze miłość w gwiazdach się kołysze      był we mnie trzeźwy bunt                                      nie chciałam wchodzić do tej rzeki          szalonych koni i rozdartych dni 

na myśl mi nie przyszło, że na ugorze    rozkwitną fiołki                                                        ich piękno w kroplach rosy lśni 

kiedy na zimno to rozważę                                      to myślę, że do wina dolałeś... marzeń                   a do nocy... siebie 

Zakochana po uszy

W Polsce wszystko zdarzyć się  może oprócz przyrostu naturalnego: rzeki wylewają, lawiny ludzi porywają, rząd wyżywia się sam w iście królewskim stylu nie robiąc nic, tylko  człowiek głodny spragniony przemoczony i bosy pozostawiony na pastwę losu podąża wciąż naprzód

prawo i sprawiedliwość chwieje się na drewnianych nogach, makijaż przykrywa prawdę, łosie i kormorany padają od kul podobnie jak drzewa od pił w puszczy kampinoskiej

A ja zakochana po uszy, w trudnej codzienności nie kłaniam się kulom może inaczej niż ty... a jednak...  za tobą cały ocean, za mną morze, przed nami zachód słońca napojony jak my tęsknotą o miłości 

Ale boję się z tobą sypiać, by nie stanąć pod ścianą płaczu więc w samotności piszę wiersze, aby wypełnić późne noce świtem i oszukać siebie, że to smak oczekiwania na zapach poranka 

choć to dzięki tobie miałam piękne wakacje zasypiając przy tobie w horyzontach niebem kwitnących 

                                                               

Powiedz mi jak mnie kochasz

Kocham Cię, jak leciutką bryzę na jeziorze, jak listki brzozy drżące, jak śpiew ptaków o poranku, jak zachód słońca w Juracie, jak konie cwałujące po stepie 

Jakoś tak... 

Jakbym stał na szczycie góry, A wokół tylko przestrzeń nie do ogarnięcia. Obłęd radosny. Albo jakbym spadał ciesząc się lotem I zapomniał otworzyć spadochron Śnięty przelotem

Kocham cię w błękicie i w czerwieni. I  gdy śpisz i gdy mówisz do mnie. Kocham twoje smutki i twoje radości  Kocham nawet wtedy, gdy mnie zezłościsz.

I gdy nie chcesz iść ze mną na kawę. Gdy sprawy na dziś na jutro odkładasz. Kocham cię jak urok wiosny i lata i jak treść wszechświata. Kocham twoją jesień co twoje włosy oplata 

Nawet wtedy, gdy spadasz z górki niegrzeczna dziewczynko. Zimą też cię będę kochał. Ogrzeję cię płomieniem miłości i osłonię przed zamiecią słów. Moja Mała 

Boski sen pieśni 

rozkwitają w nas myśli wzniosłe            dojrzewają tylko najtwardsze mocne w nich boski sen pieśni wymyka się wstydowi lecz

czy wystarczy nam muzyki serc,  czy wystarczy nam warg do winobrania do gorących żniw,  do erotyki ciał na polach niw

żebyś brał mnie tak dojrzale, tak silnie i tak wspaniale -  miłowieszczem i z ddreszczem          i roznamiętniał płomieniem jeszcze 

jak w sensualnej narracji artysty  o Ledy uwiedzionej przez Zeusa,  gdzie on w niej jeźdźcem pomiędzy udami, a ona w nim Rzymu  bramą

                       

* wiersz do obrazu Konstantyn Ciciszwili  

Sława Gloria Korn-Acka 

     

                Kobieta - mix boga

gdy mężczyzna przyszedł do Boga z prośbą            aby ten podarował mu kobietę Bóg jak to Bóg        stworzył ją z niczego, ale o resztę zadbał  

dodał trochę promieni słońca, blask księżyca, tkliwe spojrzenie sarny, drżenie łani,            piękno łabędzia, delikatność puchu,  lekkość powietrza i świeżość wody

aby jednak uniknąć nadmiaru ckliwości    dorzucił nieprzewidywalności wiatru, płaczliwości chmur i burzliwości nastroju

zapakował to wszystko w niewidzialną skórę węża i przekazał mężczyźnie tymi oto słowy: bierz i radź sobie....


Ewa - prezent Boga dla Adama 

jestem kobietą z gatunku żmija                                z grzechu poczęta więc ma natura zła nie przemija zatapiam się w sercu i  w pamięci            sam diabeł tego kurka nie zakręci 

jestem zwinna jak lamparcica twój penis                i moja macica sonda dopochwowa wykazuje     że on i ona to samo czuje, gdy ona gotowa      koń podkuty

jest we mnie całe zoo zwierząt  lwiąt, łaniąt, małpiąt i orląt "a że, bóg mnie stworzył a szatan opętał jestem więc i grzeszna i święta      zdradliwa i wierna, i dobra i zła"

i wszystko jest we mnie                                                spiętrzony stos doznań i ciemna noc    blyskawicami rozerwana, girlandami świateł błogosławiona i świt i dzień 

i ty też jesteś we mnie... gdy tego chcę 


Ocean              

kiedy myślę o tobie wszystkie moje                myśli łączą się z wodą                                  wszystkie frazy nią się wypełniają                  ocean bez końca                                                             

jestem Atlantykiem                                        spokojna miłość nucę                                          szalona bałwanami biję                                          

jeśli chcesz przepłynąć mnie                            musisz walczyć ze sztormem                                  by na skałach oceanowych postawić moje imię  to duży wysiłek zastanów się czy chcesz            

lecz musisz wiedzieć jedno                                      jestem trudnym przypadkiem                                bez szans na wyleczenie                                  jestem kobietą z sercem dzikich oceanów      moim przyrodzonym stanem jest płynąć z wielką mocą,  rozrywam wszystkie tamy                      trzeba mi wielkiej wody

na lądzie jestem bardziej bezbronna                    niż wąż na pustyni 


Nowy model kobiety. Estyma dla nowoczesności 

jestem dzika, spontaniczna, ostra, kobra demoniczna, pod okiem cienie w myślach przestrzenie 

w proporcjach doskonała,  w równowadze duszy i ciała, ciągnie mnie jak ramiączko staniczka      ta zabawa w króliczka 

lecz dla ciebie miły odaliska, rozpalę w tobie żar ogniska,  będziesz płonął żądzami i tonął                 w wytryskach       

będziesz wchodził i wychodził, będziesz wracał    i cały się we mnie zatracał naturalny, hedoniczny endoskopo-falliczny

ten nowy sposób orientacji powoduje najmniej komplikacji,  to nowoczesne aplikowanie i jakże słodkie kochanie 

i nawet jeśli zadurzysz  się zamroczony  jak dwutlenkiem węgla - na szczęście poczujesz tylko szczęście z głową w księżycach tęcz 


Perłą kobiety 

sensualność kobiety to nie tylko seks                    to także to co jest w człowieku                                to mowa ciała                                                             to odbiór tego co otrzymujemy 

perłą kobiety ona sama – nie ma                            w niej starości ani gram                                        gdy jej lustrem kochające oczy                                  i jego wzrok co się po niej toczy 

gdy wiek budzi jej zatrwożenie                            nie pomogą hafty ani szlachetne kamienie          bo, lekarstwo na starość tkwi w tobie                     a nie na tobie 

gdy on w ciebie wnika jak skrzypcowa muzyka nie wiesz kiedy przekraczasz swój rubikon    fiołki w twojej głowie, jego usta i dłonie               na tobie, ponad kolumnadą zachodu lipa rozmarzona 


Słowa Gloria Korn-Acka



A jak umarł pan bogaty


A jak umarł pan bogaty

To mu nieśli wieńce, kwiaty

Złotą mszę mu celebrowali

Płonne mowy wygłaszali


A jak umarł biedak z głodu

Nie ruszyło to narodu

Rodzinę złupił miejscowy ksiądz

Na świętą mszę kredyt musieli wziąć


31, styczeń 2016


Wersy ze skrzypcami 


uśpione skrzypce nagie

śnią refreny Vivaldiego 


sufit huśta się w przestrzeni 

i niebo otwiera się jedwabiem 

lecz to wciąż za mało by żyć


widmami zdarzeń nie ocieplisz 

pustych nocy i dni 


nie poczujesz budzących czułość łez

patrzę na ciebie i widzę cień 

to wiesz nie jesteś mój 


ktoś inny jest w twoim śnie 

ktoś inny pierwsze skrzypce gra

2018

gsk 


Cytat nt.miiłości 

Miłość to pomie­sza­nie podziwu, sza­cunku i namięt­no­ści. Jeśli żywe jest choć jedno z tych uczuć, to nie ma o co robić szumu. Jeśli dwa, to nie jest to mistrzo­stwo świata, ale bli­sko. Jeśli wszyst­kie trzy, to śmierć jest już nie­po­trzebna – tra­fi­łeś do nieba za życia" - William Wharton 




Esprit nocy 

noc długa, czas pieśnią o luminacji wody rozklęty, wschód słońca daleko, kocie oczy spadają nagle jak neony w ciemnościach, nasze jak niebieskie księżyce oddechem bezsennym 

by zobaczyć z nadwiślańskich łęgów          mleczne serca Mgławicy Oriona  w otęczy nieba w welonach mgieł nieskalanych              mrużymy źrenice niezwyczajne do cudów

wiatr we włosach, dreszcz przez ciała przebiega szukamy siebie drżąc jak te skrzypce w ogniu    by w tym drżeniu zasnąć chwilą jedną    rozpaloną przez natchnione nocą usta

by odkrywać andrenaliny smak jednym tchem jednym spojrzeniem jednym imieniem                w ciszy snu w żywiole piękna gwiazd        czekając na świt i kolory dnia

19.01.2018 

Slawa  Gloria Korn-Acka 

*


Kochany, czy wiesz,  że William Wharton pisze... Kochana, wiem, że  Amor Galczynskiego trafił we mnie. Mam w sobie stos pragnień i wzruszeń, bo kocham Cię na tysiąc sposobów, a każdy niebem we mnie... 


19.01.2018 

Slawa  Gloria Korn-Acka 

niedziela, 19 stycznia 2025

19 styczeń

Cyganie 


Tak jak dorosłego wilka nie nauczysz jeść z ręki tak u Cygana nie zniszczysz naturalnych instynktów za swobodą, za powietrzem, za przestrzenią. Markus opowiadał tak pięknie jakby pisał wiersze. 


Róża z rumieńcem na policzku chłonęła każde jego słowo. Łza szczęścia spływała po jej twarzy. Spojrzał w jej kierunku, zauważył wzruszenie. Chwycił ją w pół i mocno przyciągnął do siebie ich pocałunek wydawał się być pełen żaru pożądania i czułości. 


W tym momencie oddaliłam się, aby pozwolić im rozkołysać się iskrzeniem czulej. On był rodowitym Romem, a ona polską góralką, ale przez miłość do męża czuła się Cyganką. Ich córeczka miała na imię Ingrid i miała piękne niebieskie oczy i długie blond włosy.


Po latach spotkałam Ingrid. Patrząc na nią widziałam najpiękniejszy żywy obraz młodej kobiety. Stała przy kuchni wyłożonej zdobionymi kaflami w pomieszczeniu lśniącym jak ona. 


Slawa G. Korn.


Poezja i proza nazwiska 


mam prozaiczne nazwisko

nie otwiera wyobraźni czytelnika 

ani na wiersz ani na kwiaty ani na zapach łąk koszonych 


mam takie przeczucie, że niewiele z nim zdołam osiągnąć na polu poezji 

lepsze byłoby już nazwisko Deszcz 

gdzie między kroplami słychać ich dźwięk 

i każdy wie, że to Leopold Staff dzwoni 


i jak tu wielkim poetą być, gdy nazwisko 

uziemia mnie zamiast do gwiazd wznosić 

taki Kochanowski albo Różewicz 

jeden nosi miłość w sobie, drugi różami rozkwita 


chyba że napiszę wiersz w którym zwiążę się z osobą Różewicza,  aby dodać sobie czaru i powabu i nazwisko rozpoetyzować   

przecież mógł zauroczyć go mój tomik wierszy 

mógł być moim przyjacielem, kolegą, fanem 


mógł opiewać moje wiersze w listach do mnie wysłanych, a opinia wielkiego poety wiele znaczy (w tym miejscu można sięgać po przykłady) odtąd ten wiersz z jego nazwiskiem kwiatowym będzie moim wierszem flagowym

 

i w taki oto sposób rozkwitnę prozaicznymi poezjami i już na zawsze będę kwitnąć nazwiskiem Różewicza rozwijany 


Sława G. Korn


Ewa 


jestem kobietą z gatunku żmija

z grzechu poczęta

więc ma natura zła nie przemija

zatapiam się w sercu, w pamięci 

sam diabeł tego kurka nie zakręci 


jestem zwinna jak lamparcica

twój penis i moja macica

sonda dopochwowa wykazuje 

że on i ona to samo czuje 

gdy ona gotowa, koń podkuty


jest we mnie całe zoo zwierząt 

lwiąt, łaniąt, małpiąt i orląt

„a że, bóg mnie stworzył a szatan opętał 

jestem więc i grzeszna i święta

zdradliwa i wierna, i dobra i zła


i rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza...

i anioł i demon, i upiór i cud, 

i szczyt nad chmurami, 

i przepaść bez dna. 

początek i koniec, kobieta to ja... „ 


Gloria Korn 

Foto  od Grażyna Sz.


Wyznanie 


jest jedna róża, jeden kwiat 

i jedna miłość co we mnie trwa 

ogień i  rozkosz, grzech i rozpusta

i tak słodkie twoje usta 

w pełni szczęścia, w szale ciał 

pieść mnie nagą 

byś mnie zawsze w sobie miał 


19.01.2020

Sława K.

Foto od Grazyna Szyszkowska


Cień nicości 


cień nicości przesłania wszystkie religie 

pójdźmy wszyscy do jednej

zacznijmy żyć jaśniej i pełniej 

historia krwią spływa, życie z krzykiem się budzi 

w stajence nie ma dzieci 

porzucone zabawki na sianie 

matka wkłada czarną sukienkę 

pokój duszy i czas wojny pęcznieje w oddechu 

w pamięci odciśnięty ofiarnie 

dosyć już łez, dosyć dni ciężkich i rannych

wam strzelać nie pozwalam 


Gloria Korn 

18.01.2018


Na gruzach miłości 


na gruzach miłości 

drzewa zakwitły 

ponad 

wybudzonymi oziminami 

wiosny pragnienie w twoich oczach  

lecz nie dla mnie bije twoje serce


gsk

19.01.2017


Foto od 🥀Grazyna Szyszkowska


Edward Stachura moim odbiciem 


Ach, kiedy ona cię kochać przestanie:

Autor: Edward Stachura


ach, kiedy on cię kochać przestanie: 

zobaczysz " obcą własną twarz" 

w jej oczach strach 

zobaczysz wszystko to, co widzę ja


19.01.2017 


Autor: Sława Kornacka 

obraz z sieci


Śmierć poetki 


Umarłam w chwili gdy nazwano 

mnie poetką 

nie wytrzymałam ciśnienia sławy 

spieprzyłam rytm i rym 

pomiędzy wersami 


Puentę kreśliłam jasno 

kryjąc jej sens pod metaforami 

jej słowa zawirowały abstrakcją 

lecz zabrakło w niej kolorów 

w zanadrzu miałam tylko 

kolor czarny 


Okryła się cała cielesną żałobą 

bo, nikt jej nie zrozumiał 

usiadła i zapłakała 

nad swoją samotnością -

niezrozumiała puenta... 


19.01.2017 

Sława Kornacka


Dziś przygotowuję 10 wierszy do antologii Modlitwa o miłość,,,  coraz bardziej podoba mi się okładka ksiązki... 


Przytul mnie 


przytul mnie do siebie słowami tak blisko

tak bym poczuła jak twoje serce bije 

unieś mnie, unieś mnie do góry myślą 

tak bym dosięgła ust twoich jak nieba 


i zatonęła poza wymiarem czasu 

gdzie nie spadają kartki z kalendarza 

co się codziennie zdarza 

i każda chwila każdy dzień

musi nam wystarczyć za minione lata 

nie trać jej 


nie bądź już zły, że gram 

i w życie ze sobą przegrywam

czy trzeba nam ciał, gdy mamy serca?

czy potrzebny nam żar, gdy grzeją nas słowa?

 

gdy kierunek wiatrów się zmienia 

bukiet czerwonych maków 

rysujesz na mej dłoni 

gdy moja skroń jest przy twojej skroni 


i każda chwila każdy dzień 

wypełnia się nami  

ciszy akcentami 


24.07.2016


Zamknięty horyzont 


w niepewności 

w informacyjnym chaosie

w zalewie morza informacji 

„chwytam”  informacje jednoznaczne 

przepuszczam je przez sito prawdy 

inne „zamrażam” 


tworzę uproszczony obraz sytuacji 

jak rzeźby Jana Stępnia w ogrodzie 

by poczuć, że świat jest 

prosty jak podanie ręki

przewidywalny jak noc i dzień 

uporządkowany i logiczny jak drogeria  zmysłów 


znajduję w nim schronienie 

rozpalam  spełnienie 

pozytywnie zmotywowana  

widzę problem z szerokiej perspektywy 

przed każdym ostatecznym sądem 

ściągam cugle namiętności 


wchodzę mocno w świat abstrakcji i  

naukowych  dywagacji 

by zaistnieć w rzeczywistości... 

odporna na perswazję

otwarta na nowości 

tolerancyjna wobec niepewności 

spokojna i gotowa do decyzji 


niebawem przyjdę i przez dotyk 

ci ją zakomunikuję... 


19.01.2017 

obraz z sieci 


Sława Kornacka


Wiersze wybrane - Sława Kornacka | TWOJE WIADOMOŚCI


O czwartej nad ranem 


Są, takie myśli dalekie i znane

obrazy, których nie da się zapomnieć

sny, które śnią się na jawie

dni, wymyślone o czwartej nad ranem


na gołej ziemi pokrytej źdźbłami czasu

ich przeszłość mierzy się z teraźniejszościami

wracają nocą w jaźni odrodzone

bez kanonów


szeptem balansuję po przestworzach

brodzę po pamięci w pyle kurzu

przecieram twarze starych fotografii

szukam ludzi


każdemu ofiarowuję cząstkę różańca

w nadziei, że na lichtarzach

ogień po ścianie cień puści

wieczności znak trwały


łzy kapią po policzkach

czułe serce ich tętno liczy

do taktu cicho brzęczą stare fortepiany

jakby grały koncert zaczarowany


słucham melodii z niepokojem

świt przenika pozorów chłodem

do głowy cisną się pytania

co potem?


http://www.twojewiadomosci.com.pl/content/wiersze-wybrane-s%C5%82awa-kornacka


W tęsknocie za uczuciem


Lazur nieba czerń maluje 

firanka w oknie nie chce tańczyć 

Wiatr chłodem każda radość owiewa 

Pościel w samotności jedwabiem uwiera


Bez Ciebie tak.mi źle tak smutno 

I tylko cienie wzajemnie się mijają

I tylko polne kwiaty Twój zapach mają 

I moje tęsknoty co do Ciebie wzdychają










18 styczeń

🖤  Kochaj bez pośpiechu, bez pauz, tak do końca           




Kochaj ze spokojem gwiazd i z rozmachem Słońca 

kochaj, bo czasu nie cofniesz, wczoraj nigdy nie będzie dziś 

zamiast sprzeczać się o rzeczy nieważne

przyjmuj wszystko bez lęku, odważnie

wrzuć do kadzi trele morele

niech nie zakłócają szczęścia duperele


Kochaj bez pośpiechu, bez pauz, tak do końca

kochaj ze spokojem gwiazd i z rozmachem Słońca 

nie bądź pewny godziny, ani doby

mimo, że Słońce  rano wstało 

śmierć przychodzi z zaskoczenia

nawet nie zdążysz powiedzieć do widzenia

zanim zgaśnie życie ukochanej osoby 


Człowiek tak bliski, nagle stał się tak daleki

i nie wiesz, gdzie mieszka, z kim bywa i co robi

jego telefon nie odpowiada, on sam niczego nie podpowiada

nie wzrusza, nie złości tylko jakoś tak same łzy płyną

gdy wspominasz, jak podał ci śniadanie do łóżka 

i przytulił na dzień dobry


Kochaj bez pośpiechu, bez pauz, tak do końca

kochaj ze spokojem gwiazd i z rozmachem Słońca 

kochaj, bo ludzie odchodzą tak szybko

a nawet jeśli nie odchodzą to nie powrócą

zostawili ciało na cmentarzach, jak w teatrze wyobraźni

duszę zabrali ze sobą i nie mają żadnego kontaktu z nami

a może nawet ze sobą i ze światem całym


Sława K.


Zejdź z chodnika 


Nie bardzo mnie obchodzi ich święto 

Ich pochody po ulicach Warszawy, Szczecina, Łodzi 

Demokracja rodzi się w sercach 

A nie na barykadach miast 

O co walczymy?

O te kajdany co naród zrzucił?

O nowy ustrój? O nowy ład? 

Z kim?

Z tymi co sprzedali mój kraj? 

Z tymi co wypędzili nasze dzieci w świat? 

Z którymi każdy dzień – to bój 

o wszystko 

o kawałek chleba 

o ciepły kąt 

o wolny od ucisku mój świat 

o grabieże ostatniej złotówki  


na ich wieczne wakacje 

na ich wieczny raj 


Zejdź z chodnika 

chodź ze mną 

pokażę Ci lepszy świat


16.12.2016



Gloria Korn.

Zamknięty horyzont 


w niepewności

w informacyjnym chaosie

w zalewie morza informacji

„chwytam” informacje jednoznaczne

przepuszczam je przez sito prawdy

inne „zamrażam”


tworzę uproszczony obraz sytuacji

jak rzeźby Jana Stępnia w ogrodzie

by poczuć, że świat jest

prosty jak podanie ręki

przewidywalny jak noc i dzień

uporządkowany i logiczny jak drogeria zmysłów


znajduję w nim schronienie

rozpalam spełnienie

pozytywnie zmotywowana

widzę problem z szerokiej perspektywy

przed każdym ostatecznym sądem

ściągam cugle namiętności


wchodzę mocno w świat abstrakcji i

naukowych dywagacji

by zaistnieć w rzeczywistości...

odporna na perswazję

otwarta na nowości

tolerancyjna wobec niepewności

spokojna i gotowa do decyzji


niebawem przyjdę i przez dotyk

ci ją zakomunikuję... 


18.01.2017 

obraz  z sieci 


Sława Kornacka

Foto z sieci NN

Wersy ze skrzypcami 


uśpione skrzypce nagie

śnią refreny Vivaldiego 


sufit huśta się w przestrzeni 

i niebo otwiera się jedwabiem 

lecz to wciąż za mało by żyć


widmami zdarzeń nie ocieplisz 

pustych nocy i dni 


nie poczujesz budzących czułość łez

patrzę na ciebie i widzę cień 

to wiesz nie jesteś mój 


ktoś inny jest w twoim śnie 

ktoś inny pierwsze skrzypce gra


gsk 

18.01.2018 


Foto z sieci NN

Wersy ze skrzypcami 


uśpione skrzypce nagie

śnią refreny Vivaldiego 


sufit huśta się w przestrzeni 

i niebo otwiera się jedwabiem 

lecz to wciąż za mało by żyć


widmami zdarzeń nie ocieplisz 

pustych nocy i dni 


nie poczujesz budzących czułość łez

patrzę na ciebie i widzę cień 

to wiesz nie jesteś mój 


ktoś inny jest w twoim śnie 

ktoś inny pierwsze skrzypce gra


gsk 

18.01.2018 


Foto z sieci NN

noc

wyciszona milczącym marzeniem 

nad sklepieniem ogromu gwiazd 

i Ty...  oddychasz jak ona

konwaliami i rosą traw

jakbyś chciała chwycić ją w ramiona 

zaczepiona snem o drugi brzeg 


gsk


Gejzer emocji, niewyczerpane źródło tryskające z nieprzebraną siłą odtwarzanej roli. Kiedy wchodzi na scenę nie ma już Stanisława Górki, nie ma prof. Górki jest tylko  jego rola jak w tym przypadku rola  Colasa Breugnona. Zostawi i zastawi wszystko dla tego co jest jego sensem – aktorstwo  najprawdziwsze z prawdziwych.  Spójrzmy na te zdjęcia w których odradza się niczym Feniks z Popiołów, a może raczej przeistacza się wchodząc na scenę jakby wchodził na Olimp, by sięgnąć szczytów aktorstwa. Wielokrotnie podziwiałam jego grę na scenie i to się nie zmieni. Prof Stanisław Górka jak wino im starszy tym lepszy.  Nie! On młodnieje poprzez grę aktorską. Przy tym ma niezwykły dar nawiązywania bezpośredniego kontaktu z widzem. Widzi tu, widzi tam, widzi wszędzie unosząc jedno oko spod brwi i już wie... że ta publiczność jest cała jego! 



Czas zimy


1.

znów zima bieli za oknami

przykrywa śmieci 

ostatni raz zabrali je w środę

tydzień temu 

tak też uczynią z nami 

tylko światła nie będą w bieli 


2.

w zimie jest coś co stoi w kontrze do zimy 

krańce piekła w szczelinach gór 

czerń idąca w biel 

i idąca w czerń tęcza bieli

na śniegu moje ślady 

razem z nim zaginą 


Sława K.


Napisałam wiersz, a Naftali Primor skomentował też wierszem. I tak powstał dwuwiersz 


Fruwaj za mną 


1.

kiedyś musiałam pisać wyraźnie dla ciebie 

i gdy to zrobiłam 

ty poszedłeś w swoją drogę

teraz nie chcę być wyraźna 

dla nikogo 

fruwaj za mną w... 

cel mam pewny: 

szczęście złotymi nićmi szyte 

i życie lśniące jak okna umyte 

każda porażka moją trampoliną do zwycięstwa 

dlaczego w miłości miałoby być inaczej? 

sięgnę serca płomieniem 

zdobędę ładunkiem uczuć o sile dynamitu 

bo bez miłości to wszystko na nic... 


Sława Kornacka 


Nie bój się 


2. 

twoja poezja to jakby tęsknota 

za kimś, za miłością 

która znika i czyni cię samotną 

nie wiesz dokąd cię los prowadzi 

tak jak ja nie wiedziałem, że istniejesz 

może ktoś jeszcze tego nie wie? 

jesteś nadzwyczajnie skomplikowana 

i to jest ta część twojej piękności 

ta złota nić w tobie 

może was złączy w przyszłości? 

a jeśli nie, to nie bój się samotności 

może jest piękniejsza niż siła dynamitu...


Naftali Primor


02.02.2020

villanella z czasem 


wciąż mi to mówisz, że nie mamy już czasu 

że każda miłość wysoką cenę też ma 

gdybym mogła; zapłaciłabym od razu 


by rozmarzyć i odwrócić ten bieg czasu 

by poczuć nastrój i bliskość twą, a tylko

wciąż mi to mówisz, że nie mamy już czasu 


gubisz czułość we wskazówkach kompasu 

miłości weksel wystawiając in blanco 

gdybym mogła; zapłaciłabym od razu 


gdzieś jest przecież miłość wysokich obcasów 

co daje siłę by zmienić wszystko, a ty 

wciąż mi to mówisz, że nie mamy już czasu 


niech nawet prawda uniesie się z obrazu

by złapać balans na cienkiej linie życia 

gdybym mogła; zapłaciłabym od razu 


za te róże co kwitną linią chłodu 

a ja mam wciąż debet od pewnego czasu

gdybym mogła; zapłaciłabym od razu 


Sława Kornacka


Dwa serca - jedna miłość 


dwa serca, a jakby ich milion było

forma zmienna, zalotna, intymna

oddech w oddech 

i horyzont rozległy, rozpięty

ponad góry i morza... nad cudem miłości... 

którą wiatr niesie


Sława K.

Cyganka 


do Cyganów jak do wilków tęskniłam 

ten chrust pod stopami i płonące ogniska 

ten gwar i głośny tętent koni  pod sercem 

przyjemnie uciskał - tak to lubiłam  


czaj z rumem w ich domach piłam 

bo, choć nie urodziłam się Cyganką 

pejzażu ich życia nie zatraciłam 

jestem też fanką ich kolorowych gałganków 


jedwabny szal, zwiewna spódnica 

i kolorowa chusta moją muzyką 

tak pięknie falują podczas oberka 

po ciele  kobiety w myślach mężczyzny 


a wtedy hulała ma dusza jak zaprzęg koni 

i wiatr hulał zmieniając koloryt dłoni 

słowa, które wczoraj w chmurach kryłam 

dziś w wierszach z nimi  tańczyłam 


gsk 

Foto pixabay


Osip Mandelsztam rosyjski poeta zginął za wiersz o Stalinie


To bardzo miłe uczucie, być gdzieś w świecie dalekim  słowem i obrazem w najlepszym towarzystwie...  

17.01.2022


https://www.sulugardenfoundation.org/poetry-2/?fbclid=IwAR1RjTNz4NC5HW181Fq_QrOTbfbocJiZqSzYf3LJheLFykgtcbt_o6KBQqg






Dzieci Aniołki

Święto Dziecka — nie dla Was, Dla Was Pierwszy Listopada czeka. Bo dzisiaj łzy nie powinny płynąć, Tylko matka i ojciec pamiętają. Że...