sobota, 30 stycznia 2016

Harfy Papuszy


"Była Cyganką z krwi i kości. Wiedziała, że najlepszy rosół jest z kradzionych kur, więc je kradła, wróżyła świetnie. Była bardziej Cyganką niż poetką, bo tą ostatnią została z przypadku" - mówi o cygańskiej poetce reporterka Angelika Kuźniak, autorka książki "Papusza".

15 listopada 2013 do polskich kin trafił film "Harfy Papuszy", Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze. Na 38. Festiwalu Filmowym w Gdyni twórca muzyki do filmu, Jan Kanty Pawluśkiewicz otrzymał nagrodę za najlepszą muzykę. W 2013 r. ukazał się także na płycie poemat symfoniczny "Harfy Papuszy".



- Nie szukałem czegoś, co można nazwać kanonem muzyki cygańskiej, bo czegoś takiego nie ma. Cyganie mają fenomenalną muzykalność i chłoną to, co słyszą dookoła. Mają natomiast specyficzny rodzaj skali muzycznej, podobnej do żydowskiej - powiedział na antenie Jedynki Polskiego Radia kompozytor i wyśpiewał obie.

Światowe prawykonanie "Harf Papuszy" miało miejsce w noc świętojańską na krakowskich Błoniach 24 czerwca 1994 roku. Słucham utworu "Ile bied i głodów" pochodzącego z "Harf Papuszy", czytając jednocześnie wiersze Papuszy. Jest w nim zaklęty cygański dawny świat przedstawiony prostymi słowami.

Fotografia Google


Zapadła głęboka noc, a w mojej duszy gra zaczarowany świat cygańskich harf.  Otacza mnie poetycka aura. Palce ułożone na klawiaturze wychwytują z przestworzy cygańskie frazy i układają wiersze. Oto one: Cygańska wróżba, Niebo piekłu, piekło niebu, Jedzie tabor, głód go ściga.

 
 
Cygańska wróżba

przyszła do mnie Cyganeczka
powróżyła z kart
bystra z ciebie jest dzieweczka 
 
lecz sprytniejsze życie jest
chwyci oburącz 
nie wywiniesz się z tych pnącz

tylko harfy żałośnie zagrają
tylko serca w smutku załkają
że ktoś wolność im skradł
 
* 
 
wiatr kołysał jej kolorowe
tabory jak Cyganom 
i jej spódniczkę jak u Papuszy


Mój Boże! Taka była śliczna i wolność dzieweczki i cygańska spódniczka i kolorowe tabory. Niby to dawno było, niby to sen, niby jawa, a w pamięci jako jutrzenka świeci.



Niebo piekłu, piekło niebu 
 
1.  

kiedyś lasy ją karmiły
trawy obmywały bose stopy
zimny deszcz łzy skraplał
niczym sople lodu 
 
2.  
 
w przeręblu rzeki
  tonęła na wieki
Bóg uratował ciało
Diabeł duszę 
 
3. 

o, Boże! 
dlaczego porzuciłeś mnie samą
na tym łez padole
jako matka niechciane dziecię
czy w niebie nie ma Słońca
i dlatego  zostawiłeś 
mnie samą

dokąd iść
skąd prawdy brać
gdzie pieśni miłości słuchać
głuchy, zimny Ojcze
jako te sople lodu

wierzę
że umarłeś na Krzyżu lecz...
  nie trafiłeś do Nieba
błądzisz w przestworzach
szukając drogi
jako ja Ciebie



Jedzie tabor, głód go ściga

"Już moja noga nie postanie, gdzie niegdyś jeździli Cyganie” 
 
 
las otwiera swe szerokie wrota
z nimi cygańska rota
psy szczekają, konie rżą
liście na drzewach drżą

głodne dzieci płaczą
wyciągają ręce po kawałek chleba
ludzie bramy zamykają
małe dzieci odpędzają

zboża pełne łany, ale chleba nie ma
w polu przed kapliczką
cyganka wznosi
modły do nieba
 
żali się  Bogu
nawet dróżki przyjaznej
Panie Boże tu nie ma
wszędzie obcy człowiek
 
i tylko harfy Papuszy
echem odpowiadają
  żałobny marsz grają
jej głodny duch płacze
 
jako i ja płaczę...
 



Autor Sława Kornacka

sobota, 23 stycznia 2016

Ogrzej mnie, zimą!


foto: Grażyna Kosma

 jednakie noce i dnie, jednaki śnieg
jednaka myśl szalona na myśli
co wyrwać się chce w inny świat 
z radością pary koni w galopie

zdyszany pysk i oczu błysk
gorący bieg, zmrożony śnieg
i czas ścigający się z nami
puszczają pierwsze lody

śnieg biały kładzie się na sanie
a my przewracamy się na nie
wtem chłód przypomina o sobie
przy tobie zapominam o chłodzie

„memu ciału wystarczy
tylko trzydzieści sześć i sześć”
mojej duszy to wciąż za mało
więc ją rozżarz! rozgrzej! rozpal! 

„memu ciału wystarczy
cokolwiek wypić i  zjeść
moja dusza łaknie więcej
ciepła, ognia, i poezji

więc ją rozżarz! rozpal! rozpal zimą!
chwilami szaleństwa na mrozie 
tak jak słońce rozpala plażę
tak jak iskra wznieca pożar

piątek, 22 stycznia 2016

Witraże pamięci





Za oknem sypie śnieg
przez szyby
mróz przenika
w radiu leci nostalgiczna
piosenka
siedzę przy kominku
i marzę o tym
byś podał mi
gorącą czekoladę
z pianką z minionych chwil


Zapadam w stan znieczulenia
i maluję witraże w pamięci
nigdy nie zapomnę
tamtej zimy
gdy kochaliśmy się
a w sercu był maj
tańczyłeś ze mną
tango miłości
i uwodziłeś dotykiem
w pół


Za oknem sypie śnieg
przez szyby
mróz przenika
w radiu leci nostalgiczna
piosenka
z tobą ja, a ze mną ty
smutno mi
ocean snów
morze spraw
a w nich
piękne dni
i przenikanie światów


Sława Korn-Acka 

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Zimy czarna dziura


 
                                       "Z prochu powstałem i w proch się obrócisz"



znów zima bieli się za oknami.
przykrywa śmieci
ostatni raz zabrali je w środę
tydzień temu
tak też uczynią z nami
tylko światła nie będą w bieli

w zimie jest coś co się zimie sprzeciwia
krańce piekła w szczelinach gór
czerń idąca w biel i idąca w czerń tęcza bieli
z niczego wziął się świat i wraca
do tego samego
 


Gloria Sława Kornacka

środa, 13 stycznia 2016

Miłość i Zdrada


Foto: Glow Images/East News

Piękna niech będzie twej miłości zdrada,

niech nas pochłania ogniem niewiernym.

Westchnieniem czułym do ust się skrada –

lecz ani wspomnienia. Ani wspomnienia o tym.


Miłość najgłębiej skryta rozpala światła,

których nie zgasisz gestem najszczerszym.

Tylko milczenie duszy ułatwia –

więc ani spojrzenia. Ani spojrzenia o tym.


Dręczą nas w piersi niepokoje wieczne,

choć każdy dzień wydaje się złotym.

Niech nas omija to, co bezpieczne –

więc ani myśli. Ani myśli o tym.


W każdej miłości zdradę da się wyczytać,

gdy serce kraśnieje w purpurze i dymie.

Lecz nikt nie dowie się, co kto czyta –

więc ani słowa. Niech zamilknie imię.


13.01.2016
                                      © Gloria O  (Sława Kornacka)




piątek, 8 stycznia 2016

Dotyk śmierci

być uśmierconym
to być niesłuchanym, nieobecnym
zepchniętym przez widmo życia poza jego krąg
przekreślonym ostatnim ruchem ręki
by być już tylko...
zegarem co zatrzymał się z ostatnim oddechem
dłutem rozbijającym skorupę prawdy
buteleczką tanich perfum z których unosi się
lekko dymna słodycz
nadgryzionym jabłkiem w koszu jesieni
tchnieniem ostatniego słowa zawieszonym
pomiędzy pustką nieba i ziemi
ślimakiem zwiniętym
pełzającym ostatnie figury życia

ptakiem co chciał frunąć wysoko nad
lecz spadł i zginął bez żalu wpół drogi
aniołem upadłym na ołtarzu świętych
w końcu pyłem osiadłym na twoich ustach
ze smakiem goryczy rozłąki, który zmywa deszcz łez


z tęsknotą skrywaną w duszy...


patrzysz na jego fotografię spaloną w słońcu
bierzesz do ręki nie doczytaną książkę
odłożoną na stos książek
i zamykasz jego „niepotrzebne” w pudełku pamięci


… ku pamięci ks. Jana Twardowskiego

 


 



poniedziałek, 4 stycznia 2016

Modlitwa tęsknoty




jest taki szlak mój ulubiony
snem pośród gwiazd znaczony
jak ołtarz z ornamentem
w rytmie wiecznej tęsknoty

jest taki czas co rozpala nadzieje
stracone, po każdym upadku
dźwiga się, by stanąć na równe nogi
i odzyskać stan błogi
jest takie miejsce spłomienione
gdzie niebo dotyka spalonej ziemi
Bóg zdjęty trwogą
zbudował tam bramę do nieba
jest takie wspomnienie jaśniejące światłem
na zmęczonej twarzy
ezoteryczne, podstępne, potajemne, szalone
sycone u źródeł świętych rzek jest cudem

2009/2010






czwartek, 31 grudnia 2015

Noc Sylwestrowa, bal nad bale




"Kto nie ma odwagi do marzeń,
ten nie będzie miał odwagi do walki”.



Noc Sylwestrowa, Anno Domini 20016. Wirtualny bal przebierańców. Zakaz wstępu osobom bez masek. Na tym balu nad balami na przystrojonej sali trzymając się za ręce tańczą maski z maskami. Nieznajomi, a tacy bliscy wirują w rytm walca wiedeńskiego.

Szampański humor dopisuje się do rachunku i dusza otwiera się dla duszy bez sztucznej biżuterii. I masz wrażenie jakby człowiek od człowieka różnił się maską, bo chyba już nie twarzą.

Czy to znak, że stoimy u progu zdeterminowania wartości życia twarzami w maskach, kosztem wyparcia zepsutych zakłamanych ludzkich twarzy? Paradoksalnie w wirtualnym świecie, więcej agresji, bólu serca i duszy, doświadczyłam od „twarzy” a nie od „masek”.

*

Gdy kruchość życia nie wybije nam z głowy zalet rozkoszy i nie pocieszy nas z powodu cierpienia i bólu, gdy to co uważamy za cnoty jest często tylko zbiorem ciemnych interesów to nie zawsze prawy i czysty znaczy, że ten mężczyzna jest prawy, a ta kobieta cnotliwa.

Ale, dopóki głowa jest pełna marzeń pozwala to żyć i mieć nadzieję na jutro. Albowiem życie to porozumienie, to umowa pomiędzy jego podmiotami. Treścią tej umowy jest gra i zabawa w człowieka bez względu na to czy rola przypisana jest twarzy czy masce. Jeśli w moim życiu maska ludzką rolę gra lepiej od twarzy, to obsadzając każdą następną rolę zawsze sięgnę po maskę.

Sława Kornacka

piątek, 25 grudnia 2015

Lepszy świat

                     „Nawet najświętsze prawem być przestaje,
jeśli szczęściu ojczyzny przeciwnym się staje”.
Nie obchodzi mnie ich święto,
pochody przez Warszawę, Szczecin czy Łódź.
Demokracja rodzi się w sercu,
nie tam, gdzie każą nam pójść.

O co walczą? O te kajdany,
co naród zrzucił z zakrwawionych rąk?
O nowy ustrój? O nowy ład?
Z kim? Z tymi, co sprzedali ten kąt?

Z tymi, co dzieci wygnali w świat?
Z którymi każdy dzień to bój
o wszystko – o chleb i o dach,
o wolny od ucisku dom mój.

A oni grabią ostatni grosz
na wieczny raj, na wakacji blask.
Zejdź z chodnika. Chodź ze mną.
Pokażę Ci świat, co nie zna ich masek.
			        
                                            Sława Gloria Kornacka

 

 


czwartek, 24 grudnia 2015

Z logiką kwiatu



Nie spiesz się w podróży. Niech miłość trwa eony,
z logiką kwiatu, co kruszy skał twarde łona.
Rozkwitaj co świt, od nowa, niestrudzony,
zanim w smugę cienia chwila zostanie zmieniona.

Kochaj bez pośpiechu, bez pauz, tak do końca,
ze spokojem gwiazd i z rozmachem słońca.
Bo czasu nie cofniesz, wczoraj nigdy nie jest dziś,
przyszłość biegnie naprzód – my musimy z nią iść.
Tu i teraz to tylko przystanek chwili.

Więc przestań kruszyć kopie o sprawy nieważne,
przyjmuj każde jutro ufnie i odważnie.
Wrzuć do kadzi świata wszystkie trele-morele,
niech nie psują szczęścia żadne duperele –
puste łuski, co szeleszczą bez znaczenia.

Lecz nie łudź się, że modlitwa wyprosi u nieba
powrót tych, którym życia już nie trzeba,
gdy śmierć na ich usta położy popiół i milczenie.

Nie bądź pewny doby, gdy słońce cię budzi,
ona przychodzi nagle, zabiera nam ludzi.
Szukasz znaku wśród gwiazd, legendy i drogi,
a ktoś tak Ci bliski – nagle stał się tak daleki.
Telefon milczy, pustka po szybach spływa,
nie wiesz, gdzie teraz ta dusza przebywa.

On już nie podpowie, nie wzruszy, nie zezłości,
płyną tylko łzy nad brakiem bliskości –
nad tamtym śniadaniem podanym do łóżka,
nad ciepłem, co zgasło jak polna ostróżka.

Choć śmierć szczęście spłukała, jak deszcz barwny rysunek,
miłość w Tobie zostaje – to Twój prowiant i ratunek.
Dla tych w niebie, co widzą, i tych, co szukają,
co wciąż pod tym samym niebem trwają.

Warto zdążyć z szeptem przed świtem rozstania.


                                  
    
                                                      © Sława Gloria Kornacka 
 
 

sobota, 19 grudnia 2015

Nowa Konfederacja


(na melodię „Pieśni konfederatów barskich”)

Kłamstwo, oszustwo i draństwo – ten świat
znamy już zbyt boleśnie.
Strzeliło ich władzy dwadzieścia pięć lat,
lecz sen ich skończy się wcześnie!

Na ich sztandarach skradziony jest znak
tradycji, wiary, honoru.
Złote wesele – to zdrady jest smak,
nie chcemy tego wyboru!

Nie uwierzymy już przebierańcom,
kartka czerwona na stole!
Nie damy kraju obcym wybrańcom,
wybierzemy swą wolę!

Wyrzućmy za okno telewizory,
gdzie jadem pluje propaganda.
Ich trybunały, ich obce jęzory,
podła ich szczuwokanda!

Choć wciąż podnoszą sztandary szumne,
mafii układy i rajcy –
nas nie przerażą zaciągi tłumne
ani ci nowi targowiccy zdrajcy!

Nie wpadniemy już w żadną wilczą jamę,
nie ulękniemy się władzy.
Choć rzucą kłody przed nami te same,
już nie będą nas prowadzić!

Chcemy system zmienić, chcemy żyć godnie,
by biedy nigdy nie było.
Płonąć będziemy – jak wolne pochodnie,
by wreszcie żyło się miło!

sobota, 5 grudnia 2015

Nocna zmiana warty

foto wikipedia

pod gmachem sejmu dziś zawierucha
wokół deszcz i wiatr i straszna plucha
cichy kąt i też ciemność tu cicha

i pod osłoną tej mrocznej nocy
ktoś użycza swej tajemnej mocy
i dopina nocnej zmiany warty

cyprysy mówią, nie bez powodu
ten wyrok z łzą dla tego narodu
spada i prawo sądu przenika

„a ludzie mówią i mówią uczenie
że to nie łzy, ale że kamienie"
i tej i tamtej i każdej władzy

 "I – że nikt na nie...  nie czeka!"



piątek, 27 listopada 2015

Róża



róża to kwiat
albo imię pięknej dziewczyny

różę można położyć na dłoni
albo położyć się przy niej

czerwona róża kwitnie od wody
dziewczyna na pokazie mody

czerwona róża jest synonimem miłości
jasnowłosa jest jej kwiatem urodziwym

gdy miłość opuszcza kwiat on ginie
dziewczyna brak miłości topi w
winie

wtorek, 24 listopada 2015

Gronostajna


  

O, gronostajna społeczności.

Perlico, ośmiornico, łasico –

nic nie zakłóci tej radości,

ona we mnie trwa.


To o niej żartują mężowie,

podziwiając wdzięk gwiazdy magicznej.

Do niej wzdychają panowie

w kosmosie, co lśni nad Wisłą.


Nie tej, co utonęła

w nocnej bieliźnie,

lecz odkrytej i nagiej.

Soczystej jak owoc mango,

ostrej jak polemika,

krwiożerczej jak modliszka.



                    Sława Gloria Kornacka









                                

poniedziałek, 23 listopada 2015

Testament



Non omnis moriar.
Moje dni i sny głębokie,
kołysane martwą ciszą w koszach z wikliny,
zapełniałem tomami żywej historii.
Tu dźwięczały moje słowa –
lubiły je dzieci, którym kładłem dzieje do głowy,
dziś ich myśli to moja lutnia i moja mowa.

Życie jak skazaniec siada na pryczy,
czeka na topór, co błyśnie o świcie.
Za oknem lato deszczem płacze, żegna bliskich.
Pamiętam o was – póki wy pamiętacie.
Niech wasza tęsknota, ujęta w obłoki,
ukołysze mnie i w anioły skrzydlate obróci.

Nie dla sławy to było, nie dla imienia.
Imię moje zgasło jak piorun, lecz wróci błyskawicą,
by trwać w dynastii królów.
W kraju zostawiłem jednego dziedzica –
sen nocy i dwa imiona wielką literą pisane.

W kolorach biało-czerwonych, wyrytych w sercu,
rozkwitam różą na mogile pod lasem.

 
        Sława Gloria Kornacka 




                 



 
 
 
 
 
 




 
 

środa, 18 listopada 2015

Odrębność

   
Nie ma dwóch światów identycznych,
jak nie ma ludzi tożsamych.
Człowiek to byt, nie numer,
nie da się go w szufladzie zamknąć.
Ani jedną miarą zmierzyć,
jak podczas wojskowej musztry,
gdy pod butami giną łzy,
a rozkaz każe smutek w sobie zamknąć.

Nie ma dwóch wierszy takich samych.
Poezja tworzy byty niezależne,
na stykach tajemnic kładzie się cieniem
księżyca w zatokach serca.
To medal o dwóch stronach:
portret i autoportret.

I nie ma dwóch poetów takich samych.
Każdy bierze się z życiem za łby,
zagubiony w oceanie czasu,
nosi słabość i nosi winy.
Lecz każdy inaczej dotyka jądra prawdy,
oddając sztuce duszę – jak diabłu –
za te najintymniejsze chwile.

Poeta wypowiada poematem wojny
za owieczki, co milczą w spokoju.
Rzuca się w wir, jak żołnierz w boju,
strzela wersami, tnie sumienia oprawców.
Zasłania ofiary skrzydłami słów,
do szaleństwa kocha i miłuje,
jak wariat świat gloryfikuje.

Co różni poetę od czytelnika?
Ten drugi, z wygody lub strachu,
zapomniał języka w gębie.
Zgodził się, że są równi i równiejsi,
że jaśnie wielmożni stoją ponad prawem,
a wielebny manipuluje wiernymi.

Świat dzieli się na katów i poddanych,
na silnych i tych dręczonych.
I tak można do usranej śmierci
te piekła życia odmieniać,
wielbić je lub po prostu – olewać.


 
                Sława Gloria Kornacka 
 
 

sobota, 14 listopada 2015

Triolet de France




Tak już nigdy nie powiem żyje jak Bataclan i Stade de France
Ich dole i niedole przerwała ciemność i krwawe żądze zemsty
Ich serce nie ożyje, wiatr z rozpaczy wyje, kirem zachodzi słońce
Na liściach aloesu martwe łez krople Bataclan i Stade de France
Ich korona cierniowa, ich droga krzyżowa na cmentarzach de France
To odwet: za gwałt, za pogwałcenie praw, ojczystej ziemi gwałt ognisty
Tak już nigdy nie powiem żyje jak Bataclan i Stade de France
Ich życie niewinne przerwała ciemność i krwawe żądze zemsty




Za Polskę wolną (triolet)



Za Polskę wolną, nie kwiaty i wianki.
Komornik z gwiazdą: na dzbanki i ścianki.
Krótki urlop i run na banki.
Za Polskę wolną, nie kwiaty i wianki.
Lecz życie pod mostem bez sielanki
Głód i rozpacz, zimne noce i ranki
Za Polskę wolną, nie kwiaty i wianki.
Komornik i wyrok: na dzbanki i ścianki.

piątek, 13 listopada 2015

Światy




We mnie, w świecie grób dwa słowa
umiem trzecie.
K. Norwid
Co wieczór niebo gwiazd odbija się w ciemnym lustrze nocy. Co wieczór komety ogonami rozpylają pył tworząc obraz apokalipsy. Gwiazdy wirują, bledną, gasną i spadają na ziemię.
O północy ulicą wola jedzie kondukt żałobny.
Ludzie ubrani w czarny płaszcz gotowią się do pożegnania.
Na przystankach robią znak krzyża, jakby przeganiali diabła.
Ze świateł latarni wyłania się wszechświat i rozpryskuje się
kawałkami witraży budując ołtarz przestworzy. Chór aniołów porywa wiatr i anielską pieśń niesie. Oczom nie wierzę. Jak łatwo po wąskim wietrze przejść na drugą stronę niewidzialną kładką.




poniedziałek, 9 listopada 2015

Polska



polityką wszyscy
chętnie się zajmują
pałac jej chyba zbudują
gdy o ekonomię chodzi
na psy schodzi
                              [jak kraj nasz]
bo mało kogo ona obchodzi


niedziela, 8 listopada 2015

Powietrze pachnie macierzanką


powietrze pachnie macierzanką
idę za nim, jak dawniej za tobą
pusta droga, znikąd ciepłego słowa
boli mnie głowa

twoja gdzieś w świecie cieni
osnuta snem o jesieni
wspominasz nasz czas na ziemi
tęsknisz?

czy zgasła tęsknota twoja
jak świeczka na twoim grobie
szybko i bezgłośnie
odymiając moją twarz żałośnie

żal mój muszę dzielnie znieść
to wiem -
jeszcze miesiąc, może rok
może zawsze

wiatr szumnie powiewa
zatacza się od prawa do lewa
jakby pijany był-
płynie wieczór księżyc i łzy

sobota, 7 listopada 2015

Szukam Cię




 
niepewny jutra błądzę myślami
po niebie
nad nimi czarne wiszą chmury
w nich smutek się kołysze

niepewny jutra wciąż szukam
szczęśliwego czasu
który bawił się moim szczęściem
aż zgubił je z czasem

niepewny jutra szukam znaków
na bladym niebie
od ciebie
i pewności, która odeszła z tobą

śniłaś mi się ostatniej nocy
uśmiechałaś się do mnie
róża roniła łzy ze szczęścia
a jej liście drżały z miłości

niepewny jutra chodzę ulicami
wkoło jest pełno fajnych dziewczyn
one uśmiechają się tak jak ty
ale to nie jest uśmiech twój

niepewny jutra szukam cię
by, tak jak za dawnych czasów
dotknąć pełni księżyca, by żyć
pełnią życia, może jutro albo dziś

wtorek, 3 listopada 2015

Wrak



Rumak władzy galopuje,
ludzkie nerwy w strzępy rwie.
Po koronę śmiało sięga,
choć po polsku tylko gęga.

Pustosłowia potok płynie,
wiara ludzi w pył się kruszy.
Miałeś, chamie, władzy smak –
z gospodarki został wrak.

Pęd do tronu nader śmiały,
tylko rozum... taki mały.


  
                                                 Sława Gloria Kornacka

niedziela, 4 października 2015

Władca Szafirowej Wstęgi



W dzikiej dolinie mój Bug płynie.
Rządzi bez praw, tyran bez korony,
gdy w pełni, w nagłym przypływie fali,
topi bez tchu miast i wiosek strony.

Pogodny, wkłada słomiany kapelusz,
kłania się trzcinom, co w słońcu schną.
Świat szafirową wstęgą oplata,
budząc poranek niebieską mgłą.

Strumieniem wnika pod skórę duszy,
myśli obmywa, nasyca je tęczą.
Gładzi kamienie kaleczące horyzont,
pędząc tęsknotę, by szczęściem upoić.

Tam jawor stoi jak obraz święty,
ptaki tną błękit, taniec motyli trwa.
Chłód białą ambrą muska skronie,
święcąc natury wiosenne gody.

Klęczę w cieniu rajskiego ogrodu,
w skowronkach cała. W lustrze wody
widzę wierzbę w koronie cierniowej.
Zanoszę szept o jedyny cud.

Kluczą gęsi jak nuty Vivaldiego,
jedna prowadzi, reszta za nią mknie.
Gracje muzyką światy splatają –
co boskie i ziemskie w jednym śnie.









sobota, 3 października 2015

Czarno na białym

 
 

Poezjo: muzyko nocy.

Twoje słowa, jak księżyce w pełni,

owocują w światłocieniach uczuć.

Wystarczy myślą w nie wniknąć,

by odpłynąć z prądem ich fali

i ujrzeć światy dwa:

czarny i biały.

A w nich dwanaście kolorów

żywych i umarłych.


Jesteś tam i Ty.

Nad Wodą Czterech Stawów

rozmawiamy o kwiatach, o wierszach,

o miłości po życia kres.

Jesteś tak realny, choć Cię nie ma.


Noc budzi świt mokry od mżawki...




                                                            Sława Gloria Kornacka 

Dzieci Aniołki

Święto Dziecka — nie dla Was, Dla Was Pierwszy Listopada czeka. Bo dzisiaj łzy nie powinny płynąć, Tylko matka i ojciec pamiętają. Że...