czwartek, 31 grudnia 2015

Noc Sylwestrowa, bal nad bale




"Kto nie ma odwagi do marzeń,
ten nie będzie miał odwagi do walki”.



Noc Sylwestrowa, Anno Domini 20016. Wirtualny bal przebierańców. Zakaz wstępu osobom bez masek. Na tym balu nad balami na przystrojonej sali trzymając się za ręce tańczą maski z maskami. Nieznajomi, a tacy bliscy wirują w rytm walca wiedeńskiego.

Szampański humor dopisuje się do rachunku i dusza otwiera się dla duszy bez sztucznej biżuterii. I masz wrażenie jakby człowiek od człowieka różnił się maską, bo chyba już nie twarzą.

Czy to znak, że stoimy u progu zdeterminowania wartości życia twarzami w maskach, kosztem wyparcia zepsutych zakłamanych ludzkich twarzy? Paradoksalnie w wirtualnym świecie, więcej agresji, bólu serca i duszy, doświadczyłam od „twarzy” a nie od „masek”.

*

Gdy kruchość życia nie wybije nam z głowy zalet rozkoszy i nie pocieszy nas z powodu cierpienia i bólu, gdy to co uważamy za cnoty jest często tylko zbiorem ciemnych interesów to nie zawsze prawy i czysty znaczy, że ten mężczyzna jest prawy, a ta kobieta cnotliwa.

Ale, dopóki głowa jest pełna marzeń pozwala to żyć i mieć nadzieję na jutro. Albowiem życie to porozumienie, to umowa pomiędzy jego podmiotami. Treścią tej umowy jest gra i zabawa w człowieka bez względu na to czy rola przypisana jest twarzy czy masce. Jeśli w moim życiu maska ludzką rolę gra lepiej od twarzy, to obsadzając każdą następną rolę zawsze sięgnę po maskę.

Sława Kornacka

piątek, 25 grudnia 2015

Lepszy świat

                     „Nawet najświętsze prawem być przestaje,
jeśli szczęściu ojczyzny przeciwnym się staje”.
Nie obchodzi mnie ich święto,
pochody przez Warszawę, Szczecin czy Łódź.
Demokracja rodzi się w sercu,
nie tam, gdzie każą nam pójść.

O co walczą? O te kajdany,
co naród zrzucił z zakrwawionych rąk?
O nowy ustrój? O nowy ład?
Z kim? Z tymi, co sprzedali ten kąt?

Z tymi, co dzieci wygnali w świat?
Z którymi każdy dzień to bój
o wszystko – o chleb i o dach,
o wolny od ucisku dom mój.

A oni grabią ostatni grosz
na wieczny raj, na wakacji blask.
Zejdź z chodnika. Chodź ze mną.
Pokażę Ci świat, co nie zna ich masek.
			        
                                            Sława Gloria Kornacka

 

 


czwartek, 24 grudnia 2015

Z logiką kwiatu



Nie spiesz się w podróży. Niech miłość trwa eony,
z logiką kwiatu, co kruszy skał twarde łona.
Rozkwitaj co świt, od nowa, niestrudzony,
zanim w smugę cienia chwila zostanie zmieniona.

Kochaj bez pośpiechu, bez pauz, tak do końca,
ze spokojem gwiazd i z rozmachem słońca.
Bo czasu nie cofniesz, wczoraj nigdy nie jest dziś,
przyszłość biegnie naprzód – my musimy z nią iść.
Tu i teraz to tylko przystanek chwili.

Więc przestań kruszyć kopie o sprawy nieważne,
przyjmuj każde jutro ufnie i odważnie.
Wrzuć do kadzi świata wszystkie trele-morele,
niech nie psują szczęścia żadne duperele –
puste łuski, co szeleszczą bez znaczenia.

Lecz nie łudź się, że modlitwa wyprosi u nieba
powrót tych, którym życia już nie trzeba,
gdy śmierć na ich usta położy popiół i milczenie.

Nie bądź pewny doby, gdy słońce cię budzi,
ona przychodzi nagle, zabiera nam ludzi.
Szukasz znaku wśród gwiazd, legendy i drogi,
a ktoś tak Ci bliski – nagle stał się tak daleki.
Telefon milczy, pustka po szybach spływa,
nie wiesz, gdzie teraz ta dusza przebywa.

On już nie podpowie, nie wzruszy, nie zezłości,
płyną tylko łzy nad brakiem bliskości –
nad tamtym śniadaniem podanym do łóżka,
nad ciepłem, co zgasło jak polna ostróżka.

Choć śmierć szczęście spłukała, jak deszcz barwny rysunek,
miłość w Tobie zostaje – to Twój prowiant i ratunek.
Dla tych w niebie, co widzą, i tych, co szukają,
co wciąż pod tym samym niebem trwają.

Warto zdążyć z szeptem przed świtem rozstania.


                                  
    
                                                      © Sława Gloria Kornacka 
 
 

sobota, 19 grudnia 2015

Nowa Konfederacja


(na melodię „Pieśni konfederatów barskich”)

Kłamstwo, oszustwo i draństwo – ten świat
znamy już zbyt boleśnie.
Strzeliło ich władzy dwadzieścia pięć lat,
lecz sen ich skończy się wcześnie!

Na ich sztandarach skradziony jest znak
tradycji, wiary, honoru.
Złote wesele – to zdrady jest smak,
nie chcemy tego wyboru!

Nie uwierzymy już przebierańcom,
kartka czerwona na stole!
Nie damy kraju obcym wybrańcom,
wybierzemy swą wolę!

Wyrzućmy za okno telewizory,
gdzie jadem pluje propaganda.
Ich trybunały, ich obce jęzory,
podła ich szczuwokanda!

Choć wciąż podnoszą sztandary szumne,
mafii układy i rajcy –
nas nie przerażą zaciągi tłumne
ani ci nowi targowiccy zdrajcy!

Nie wpadniemy już w żadną wilczą jamę,
nie ulękniemy się władzy.
Choć rzucą kłody przed nami te same,
już nie będą nas prowadzić!

Chcemy system zmienić, chcemy żyć godnie,
by biedy nigdy nie było.
Płonąć będziemy – jak wolne pochodnie,
by wreszcie żyło się miło!

sobota, 5 grudnia 2015

Nocna zmiana warty

foto wikipedia

pod gmachem sejmu dziś zawierucha
wokół deszcz i wiatr i straszna plucha
cichy kąt i też ciemność tu cicha

i pod osłoną tej mrocznej nocy
ktoś użycza swej tajemnej mocy
i dopina nocnej zmiany warty

cyprysy mówią, nie bez powodu
ten wyrok z łzą dla tego narodu
spada i prawo sądu przenika

„a ludzie mówią i mówią uczenie
że to nie łzy, ale że kamienie"
i tej i tamtej i każdej władzy

 "I – że nikt na nie...  nie czeka!"



piątek, 27 listopada 2015

Róża



róża to kwiat
albo imię pięknej dziewczyny

różę można położyć na dłoni
albo położyć się przy niej

czerwona róża kwitnie od wody
dziewczyna na pokazie mody

czerwona róża jest synonimem miłości
jasnowłosa jest jej kwiatem urodziwym

gdy miłość opuszcza kwiat on ginie
dziewczyna brak miłości topi w
winie

wtorek, 24 listopada 2015

Gronostajna


  

O, gronostajna społeczności.

Perlico, ośmiornico, łasico –

nic nie zakłóci tej radości,

ona we mnie trwa.


To o niej żartują mężowie,

podziwiając wdzięk gwiazdy magicznej.

Do niej wzdychają panowie

w kosmosie, co lśni nad Wisłą.


Nie tej, co utonęła

w nocnej bieliźnie,

lecz odkrytej i nagiej.

Soczystej jak owoc mango,

ostrej jak polemika,

krwiożerczej jak modliszka.



                    Sława Gloria Kornacka









                                

poniedziałek, 23 listopada 2015

Testament



Non omnis moriar.
Moje dni i sny głębokie,
kołysane martwą ciszą w koszach z wikliny,
zapełniałem tomami żywej historii.
Tu dźwięczały moje słowa –
lubiły je dzieci, którym kładłem dzieje do głowy,
dziś ich myśli to moja lutnia i moja mowa.

Życie jak skazaniec siada na pryczy,
czeka na topór, co błyśnie o świcie.
Za oknem lato deszczem płacze, żegna bliskich.
Pamiętam o was – póki wy pamiętacie.
Niech wasza tęsknota, ujęta w obłoki,
ukołysze mnie i w anioły skrzydlate obróci.

Nie dla sławy to było, nie dla imienia.
Imię moje zgasło jak piorun, lecz wróci błyskawicą,
by trwać w dynastii królów.
W kraju zostawiłem jednego dziedzica –
sen nocy i dwa imiona wielką literą pisane.

W kolorach biało-czerwonych, wyrytych w sercu,
rozkwitam różą na mogile pod lasem.

 
        Sława Gloria Kornacka 




                 



 
 
 
 
 
 




 
 

środa, 18 listopada 2015

Odrębność

   
Nie ma dwóch światów identycznych,
jak nie ma ludzi tożsamych.
Człowiek to byt, nie numer,
nie da się go w szufladzie zamknąć.
Ani jedną miarą zmierzyć,
jak podczas wojskowej musztry,
gdy pod butami giną łzy,
a rozkaz każe smutek w sobie zamknąć.

Nie ma dwóch wierszy takich samych.
Poezja tworzy byty niezależne,
na stykach tajemnic kładzie się cieniem
księżyca w zatokach serca.
To medal o dwóch stronach:
portret i autoportret.

I nie ma dwóch poetów takich samych.
Każdy bierze się z życiem za łby,
zagubiony w oceanie czasu,
nosi słabość i nosi winy.
Lecz każdy inaczej dotyka jądra prawdy,
oddając sztuce duszę – jak diabłu –
za te najintymniejsze chwile.

Poeta wypowiada poematem wojny
za owieczki, co milczą w spokoju.
Rzuca się w wir, jak żołnierz w boju,
strzela wersami, tnie sumienia oprawców.
Zasłania ofiary skrzydłami słów,
do szaleństwa kocha i miłuje,
jak wariat świat gloryfikuje.

Co różni poetę od czytelnika?
Ten drugi, z wygody lub strachu,
zapomniał języka w gębie.
Zgodził się, że są równi i równiejsi,
że jaśnie wielmożni stoją ponad prawem,
a wielebny manipuluje wiernymi.

Świat dzieli się na katów i poddanych,
na silnych i tych dręczonych.
I tak można do usranej śmierci
te piekła życia odmieniać,
wielbić je lub po prostu – olewać.


 
                Sława Gloria Kornacka 
 
 

sobota, 14 listopada 2015

Triolet de France




Tak już nigdy nie powiem żyje jak Bataclan i Stade de France
Ich dole i niedole przerwała ciemność i krwawe żądze zemsty
Ich serce nie ożyje, wiatr z rozpaczy wyje, kirem zachodzi słońce
Na liściach aloesu martwe łez krople Bataclan i Stade de France
Ich korona cierniowa, ich droga krzyżowa na cmentarzach de France
To odwet: za gwałt, za pogwałcenie praw, ojczystej ziemi gwałt ognisty
Tak już nigdy nie powiem żyje jak Bataclan i Stade de France
Ich życie niewinne przerwała ciemność i krwawe żądze zemsty




Za Polskę wolną (triolet)



Za Polskę wolną, nie kwiaty i wianki.
Komornik z gwiazdą: na dzbanki i ścianki.
Krótki urlop i run na banki.
Za Polskę wolną, nie kwiaty i wianki.
Lecz życie pod mostem bez sielanki
Głód i rozpacz, zimne noce i ranki
Za Polskę wolną, nie kwiaty i wianki.
Komornik i wyrok: na dzbanki i ścianki.

piątek, 13 listopada 2015

Światy




We mnie, w świecie grób dwa słowa
umiem trzecie.
K. Norwid
Co wieczór niebo gwiazd odbija się w ciemnym lustrze nocy. Co wieczór komety ogonami rozpylają pył tworząc obraz apokalipsy. Gwiazdy wirują, bledną, gasną i spadają na ziemię.
O północy ulicą wola jedzie kondukt żałobny.
Ludzie ubrani w czarny płaszcz gotowią się do pożegnania.
Na przystankach robią znak krzyża, jakby przeganiali diabła.
Ze świateł latarni wyłania się wszechświat i rozpryskuje się
kawałkami witraży budując ołtarz przestworzy. Chór aniołów porywa wiatr i anielską pieśń niesie. Oczom nie wierzę. Jak łatwo po wąskim wietrze przejść na drugą stronę niewidzialną kładką.




poniedziałek, 9 listopada 2015

Polska



polityką wszyscy
chętnie się zajmują
pałac jej chyba zbudują
gdy o ekonomię chodzi
na psy schodzi
                              [jak kraj nasz]
bo mało kogo ona obchodzi


niedziela, 8 listopada 2015

Powietrze pachnie macierzanką


powietrze pachnie macierzanką
idę za nim, jak dawniej za tobą
pusta droga, znikąd ciepłego słowa
boli mnie głowa

twoja gdzieś w świecie cieni
osnuta snem o jesieni
wspominasz nasz czas na ziemi
tęsknisz?

czy zgasła tęsknota twoja
jak świeczka na twoim grobie
szybko i bezgłośnie
odymiając moją twarz żałośnie

żal mój muszę dzielnie znieść
to wiem -
jeszcze miesiąc, może rok
może zawsze

wiatr szumnie powiewa
zatacza się od prawa do lewa
jakby pijany był-
płynie wieczór księżyc i łzy

sobota, 7 listopada 2015

Szukam Cię




 
niepewny jutra błądzę myślami
po niebie
nad nimi czarne wiszą chmury
w nich smutek się kołysze

niepewny jutra wciąż szukam
szczęśliwego czasu
który bawił się moim szczęściem
aż zgubił je z czasem

niepewny jutra szukam znaków
na bladym niebie
od ciebie
i pewności, która odeszła z tobą

śniłaś mi się ostatniej nocy
uśmiechałaś się do mnie
róża roniła łzy ze szczęścia
a jej liście drżały z miłości

niepewny jutra chodzę ulicami
wkoło jest pełno fajnych dziewczyn
one uśmiechają się tak jak ty
ale to nie jest uśmiech twój

niepewny jutra szukam cię
by, tak jak za dawnych czasów
dotknąć pełni księżyca, by żyć
pełnią życia, może jutro albo dziś

wtorek, 3 listopada 2015

Wrak



Rumak władzy galopuje,
ludzkie nerwy w strzępy rwie.
Po koronę śmiało sięga,
choć po polsku tylko gęga.

Pustosłowia potok płynie,
wiara ludzi w pył się kruszy.
Miałeś, chamie, władzy smak –
z gospodarki został wrak.

Pęd do tronu nader śmiały,
tylko rozum... taki mały.


  
                                                 Sława Gloria Kornacka

niedziela, 4 października 2015

Władca Szafirowej Wstęgi



W dzikiej dolinie mój Bug płynie.
Rządzi bez praw, tyran bez korony,
gdy w pełni, w nagłym przypływie fali,
topi bez tchu miast i wiosek strony.

Pogodny, wkłada słomiany kapelusz,
kłania się trzcinom, co w słońcu schną.
Świat szafirową wstęgą oplata,
budząc poranek niebieską mgłą.

Strumieniem wnika pod skórę duszy,
myśli obmywa, nasyca je tęczą.
Gładzi kamienie kaleczące horyzont,
pędząc tęsknotę, by szczęściem upoić.

Tam jawor stoi jak obraz święty,
ptaki tną błękit, taniec motyli trwa.
Chłód białą ambrą muska skronie,
święcąc natury wiosenne gody.

Klęczę w cieniu rajskiego ogrodu,
w skowronkach cała. W lustrze wody
widzę wierzbę w koronie cierniowej.
Zanoszę szept o jedyny cud.

Kluczą gęsi jak nuty Vivaldiego,
jedna prowadzi, reszta za nią mknie.
Gracje muzyką światy splatają –
co boskie i ziemskie w jednym śnie.









sobota, 3 października 2015

Czarno na białym

 
 

Poezjo: muzyko nocy.

Twoje słowa, jak księżyce w pełni,

owocują w światłocieniach uczuć.

Wystarczy myślą w nie wniknąć,

by odpłynąć z prądem ich fali

i ujrzeć światy dwa:

czarny i biały.

A w nich dwanaście kolorów

żywych i umarłych.


Jesteś tam i Ty.

Nad Wodą Czterech Stawów

rozmawiamy o kwiatach, o wierszach,

o miłości po życia kres.

Jesteś tak realny, choć Cię nie ma.


Noc budzi świt mokry od mżawki...




                                                            Sława Gloria Kornacka 

czwartek, 1 października 2015

Moja droga




Na ogół mamy ochotę na więcej i więcej. Ale tylko młodość sięga tam gdzie wzrok nie sięga i nie liczy godzin ani dni. Kiedy czas nasz zaczyna się kurczyć musimy wybrać to co najistotniejsze. To dlatego nie sięgam już zielonego lata, gdy nawet nie wiem jakie plany ma złota jesień.

Wszyscy jesteśmy otwarci na jutro, ale jutra może nie być. Ono nawet nie wie, że jesteśmy. Czas i świat dano nam na kredyt in blanco. Ten dług spłacamy nie znając warunków umowy. Nasz dramat tkwi w tym, że wszystko co mamy w oka mgnieniu może przestać istnieć. Kontr-spektakl rzeczy odchodzi w niebyt. Uciekamy od takich myśli, nie chcemy znać prawdy o nas samych. Wypieramy ze świadomości śmierć, ale ona o nas nigdy nie zapomni. Przemijanie musimy oswoić, tak jak oswajamy miłość.

Jest rzeczą okrutną, gdy wyroki nieba przerywa wyrok wydany przez tyranów na ziemi. Jest bowiem śmierć z przykazania Boga, ale jest też śmierć z rozkazu czy błędu ludzi. Taką tragedią był Katyń. I w niedalekiej odległości katastrofa smoleńska. Krwią znaczone i obie jakże bolesne dla Polski.

Dla nas żyjących każde odejście naszych bliskich wiąże się z wielkim bólem i żałobą do końca dni naszych. Wciąż ich pamiętamy i wciąż wspominamy.
1 listopada jest świętem zmarłych, ale to my żywi pochylamy się nad ich grobami na wieczne spoczywanie.

Święto zmarłych bezwiednie porusza w nas emocje ku tym, którzy odeszli. Są w pamięci, w sercu. Wspominamy ich, łączymy się myślami. W ten sposób rozmawiamy z nimi. Są nam wciąż bliscy.  Modlitwa nad grobem, zapalenie znicza, postawienie kwiatów to nasz ukłon  w ich stronę, by powiedzieć, że mimo, że Was nie ma tu fizycznie to jednak duchowo wciąż tu jesteście. Chcemy o Was pamiętać, chcemy by pamięć o Was żyła jak najdłużej. Tak wiele Wam zawdzięczamy, tak bardzo nam Was brakuje.

1 listopada już wkrótce. Pójdziemy w miejsce, które jest smutną perspektywą naszego życia, każdego z nas. Dlaczego Bóg tak to smutnie rozegrał? Czy z miłości? A może z tęsknoty za człowiekiem, by zabrać go do nieba? A może uległ diabłu, by jemu dać też ogarek? Tyle niewiadomych i tyle beznadziei.... tylko miłość  łączy nas i trzyma przy życiu... choćby ta do przeszłości.



autor: Sława Kornacka 

niedziela, 27 września 2015

Księżycowa Apokalipsa


    
Muzyka gwiezdna: bogini przestworzy
płynie srebrzyście nad miastem.
Rozbrzmiewa dźwiękiem czystym,
najpiękniejszą arią o miłości.

Niebo przybrało kolor rdzawej stali,
jak w preludium do Apokalipsy.
Ludzie – struny niebieskich sfer –
drżą pod palcami wiolinowych nut.

Księżyc nakłada purpurowe szaty,
rośnie, zagarnia niebo pełne gwiazd.
Zbliża się niemal do twarzy planety,
by poczuć jej wrześniowy oddech.

Po orbicie krążą plotki: nad światem
zawisły chmury asteroid. Ziemia
dla nich chce opuścić złote słońce.
Kto ma jej bronić, jeśli nie Księżyc?

On dumnie pełni swą nocną wartę,
na wieczny trud Syzyfa i rozpacz Gwiazd.
Gdy on wzdycha – ona milczy.
Ich uczucia wiecznie mijają się.
Sława Gloria Kornacka

sobota, 26 września 2015

Juliusz Erazm Bolek - ABRACADABRA

Abrakadabra, Nagroda Światowego Dnia Poezji ustanowionego przez UNESCO 2010.

okładka książki

Abracadabra, to książka autorstwa Juliusza Erazma Bolka o której nikt z wypowiadających się nie napisał tomik wierszy. Dlaczego? Jego utwory mają charakter poetycki, to na pewno. Każdy utwór, to niby wiersz, niby poemat, a może raczej coś pomiędzy...

O poezji Juliusza Erazma Bolka napisał ks. Jan Twardowski - „Poezja Juliusza Erazma Bolka często składa się z najprostszych słów, tylko po to, by dotknąć najważniejszych tematów." Dla mnie to najpiękniejsza wypowiedź, bo wpada i w ucho i w pamięć.

O poezji Juliusza Erazma Bolka wypowiadali się w samych superlatywach najwięksi poeci i znawcy literatury i poezji. Poza wspomnianym już ks. Janem Twardowskim, byli to: m.in. Ernest Bryll, Karol Samsel, Krzysztof Lipka, Roman Śliwonik, Zbigniew Jerzyna, Andrzej Zaniewski, Stefan Jurkowski i wielu wielu innych...

Cóż zatem ja, zwykły czytelnik mogę więcej od siebie dodać na temat poezji i książki Abracadabra. Chyba, tylko to, że książkę Abrakadabra czyta się godzinę, ale myśleć o niej przez kolejne 24 godziny to wciąż za mało... Cóż zatem takiego jest w tej poezji, że chcemy do niej wracać, by zastanawiać się  co autor miał do powiedzenia? Nie ulega wątpliwości, że - „jest to poezja bardzo oryginalna, nie mająca w zasadzie odpowiednika w naszej twórczości (...) Jest to opis świata, widzianego z dystansu, świata przetworzonego przez wyobraźnię poety " - Stefan Jurkowski.

Materią poezji Juliusza Erazma Bolka jest rzeczywistość pełna magii, czasami fantastyczna, innym razem tajemnicza i nieodgadniona. Wielką klasą uderzył mnie utwór „Teraz tutaj”. Przepiękna układanka z prostych słów, sięgająca głębokiej filozofii czasu świata po którym autor ślizga się i ślizga się jak czarownik po Myślach. Budując kanały przejść po baśniowych krainach, po to, by powiedzieć nam, że niektórzy umierają w krainach Wczoraj, że do „świata Jutro” można wskoczyć będąc kaskaderem, schować się można w świecie Dawno i bardzo Dawno, nie wierzyć w świat Dzisiaj, że dla wielu najważniejsza jest Chwila, bo upaja jak narkotyk.

To co zwróciło moją uwagę w poezji Juliusza Erazma Bolka i co mi się bardzo podoba, to nadawanie rzeczom martwym mocy ożywczej, by nie powiedzieć cech ludzkich. Automatycznie sięgam myślą (utworu „Wolność”) - krawata, który „uwalnia szyję ze śmiertelnego uścisku”... paska spodni, który „otwiera swoją obręcz ku zdziwieniu klamry”... pętli w oknie, która „wciąż kusi podnieca przyciąga”. Drobne przedmioty, które codziennie zakładamy na siebie ograniczają naszą wolność i krępują ciało, a z drobnych spraw powstają rzeczy wielkie, a nawet "wszechświat myśli", bo - gdy "kamienie spadają z nieba /pociągając za sobą niebieską przestrzeń / autor chce - „wyrwać światu przynajmniej/ fragment siebie/nic więcej/tylko ukraść własne istnienie”... przepiękne, głębokie wyznanie – jak uchronić własne istnienie, gdy świat jest niebezpieczny, przygnieciony i ciężki, gdy kosmos niesie wielkie zagrożenie (choć jest niebieski i pięknie wygląda).

Nie opowiem Wam wszystkich utworów, zostawię sobie na deser, by stanąć z autorem przed lustrem i zobaczyć w nim także siebie ... jeśli chcesz i Ty poczuć smak poezji Juliusza Erazma Bolka weź do ręki książkę Abracadabra, na pewno znajdziesz tam coś dla siebie.

Dodam tylko, że jest to książka pięknie oprawiona (w twardych okładkach), na tle czerni białe czcionki, w wersji polsko angielskiej) - może być najpiękniejszym prezentem z każdej okazji.


Wersja druga: Poza schematem wiersza. O „Abracadabrze” Juliusza Erazma Bolka


Z tą książką od początku jest problem gatunkowy. Jeśli szukacie klasycznego tomiku wierszy, Abracadabra Juliusza Erazma Bolka prawdopodobnie Was zaskoczy. To nie są utwory do odhaczenia i zamknięcia – to teksty zawieszone gdzieś pomiędzy tradycyjną liryką, poematem prozą a filozoficzną notatką. Najlepiej ujął to ks. Jan Twardowski, zauważając, że Bolek używa najprostszych klocków autonomicznego języka, by dotykać spraw ostatecznych. I to właśnie ta prostota uderza najmocniej.

Autor nie bierze jeńców – konstruuje świat, w którym rzeczywistość płynnie miesza się z magią, a czas traci swoją linearność. W utworze Teraz tutaj Bolek zachowuje się jak kaskader rzeczywistości. Pokazuje nam uwięzienie w krainach „Wczoraj” czy „Dawno”, zmusza do skoku w ryzykowne „Jutro” i demaskuje naszą współczesną fiksację na punkcie „Chwili”, która potrafi upajać jak najtwardszy narkotyk. To bezkompromisowa podróż po psychice człowieka, który boi się zakorzenienia w teraźniejszości.

Najbardziej fascynujący jest tu jednak bunt materii. W tekście Wolność Bolek dokonuje genialnego zabiegu: ożywia przedmioty codziennego użytku, nadając im niemal sadystyczne intencje. Krawat, który zaciska się w śmiertelnym uścisku, pasek od spodni drwiący z własnej klamry, pętla w oknie, która magnetycznie przyciąga wzrok. To, co nosimy na sobie, staje się naszym więzieniem. Autor buduje z tych prozaicznych mikro-obserwacji potężną metaforę egzystencjalnego lęku. W świecie, gdzie niebo wydaje się walić nam na głowy, jedynym ratunkiem staje się bezczelna próba „ukradzenia własnego istnienia”.


Abracadabra to książka-lustro. Choć w wersji polsko-angielskiej i surowej, czarno-białej oprawie wygląda jak ekskluzywny album, jej wnętrze parzy. Czyta się ją w godzinę, ale zostaje w głowie na zawsze. Idźcie i zobaczcie w niej siebie.


Gloria O  (Sława Kornacka)


sobota, 19 września 2015

Dwa światy: w 72 rocznicę Powstania Warszawskiego



 
Nad Warszawą ciemność nocy. Wybiła północ. Przez otwarte okno dochodzą głosy śpiącego miasta – odgłos pojedynczych samochodów, podwórko wymarłe z ludzi i tylko nocny autobus zatrzymał się nieopodal. Pomiędzy szum ulicy głębokim oddechem wdziera się cisza.

Czarnej madonny czeluść, a sen nie spływa. Zaprzęgnięta w obowiązki dnia staram się nocą znaleźć czas, by rozruszać myśli i wyjść na spotkanie przeszłości. Dziś to ona jest moją dobrą znajomą. Spotykam ją niemal dzień w dzień i noc w noc. Skrywa obrazy malowane smugą cienia, które wiszą w mojej pamięci jak na ścianach muzeum. Nieraz ogień wzniecą w głębi piersi i przeszłość ożywią. Tak jakby przypominały, że ci co odeszli wciąż są z nami i obok nas dzięki naszemu wspominaniu, że to my żywi udzielamy im życia jak św. komunii.

Jest w tym jakaś życiodajna siła, bo jeśli ów „świecznik pamięci” zgaśnie, będziemy jako ten okręt bez sternika wśród burzy - niemoc nas ogarnie, a rozum oszaleje. Ale w tych spotkaniach z przeszłością jest coś więcej, coś co także ożywia nas żywych. Ci co odeszli na wieczność żyją dzięki nam, ale i my żywi dostajemy porcję życia od umarłych. Dokonuje się w nas akt zmartwychwstania. To dzięki nim możemy przemieszczać się pamięcią po drogach przeszłości i wrócić do teraźniejszości mając misję do spełnienia.

I tak obok siebie funkcjonują dwa światy, każdy z własną grawitacją. Materia z jednego świata nie może stykać się z drugą, ale pamięć je zespala. I żyjemy lewitując pomiędzy światami.



 Sława Kornacka

wtorek, 15 września 2015

Urosłam


autor Leonid Afremov

Kiedy, świat wali mi się na głowę, wtedy z pomocą przychodzi mi poezja... sięgam po wiersze poetów znanych i nieznanych. Po teksty, które przemawiają do mnie. Myślę, że wielu z nas doświadcza tej kojącej mocy wiersza.

Tymczasem czytam, że współcześnie zalewa nas poezja, że wydawcy nie chcą drukować tomików, bo wiersze nie są dochodowe, bo dziś więcej ludzi wiersze pisze niż czyta. 

I po tej lekturze trafiam na felieton Jerzego Pilcha o tym jak opróżnia w swoim domu półki z książek, jak długo waży w sobie decyzje co i komu oddać, a co zostawić. Ale nie uwierzycie! Tomiki wierszy zostawiał i ustawiał na półkach tak, aby mieć je „pod ręką”. To jedyne książki, które "nie poszły na przemiał" choćby 
w niewielkim procencie! Urosłam w sobie.


                                                                               Sława Gloria Korn-Acka

sobota, 22 sierpnia 2015

Płacz smutku po stracie Violetty Villas


uśmiech zniknął z twarzy
niczym zaczarowane Słońce
i widok tęczy naiwny 
zamieszkał we mnie smutek

gdy już psalm żałobny w oddali słychać 
melodię deszcz wystukuje 
by obmyć rany? 

Violetto...
oddech twój wplątał się we włosy
tutaj chłód doskwiera i wiatr wieje
spaceruj bezpiecznie u mamy




autor Sława Kornacka

Tę „pasję” z moim bratem mieliśmy od dziecka. I z tą siłą odszedłem... mówił Prezydent Lech Kaczyński


Lech Kaczyński (fot. Fot. www.prezydent.pl

"O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny. I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... "

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny... W przestrzeni podniebnej dzwoni i dzwoni pył wulkaniczny, pył wulkaniczny wiosenny... Dzień 17 kwietnia 2010 r. na Pl. Piłsudskiego pożegnanie 96 ofiar tragedii pod Smoleńskiem. W tych okolicznościach sen jaki miałam tej nocy jest niezwykły. Śnił mi się Prezydent Lech Kaczyński. Sen wpisał się w charakterystyczne miejsce. To Szpital przy ulicy Szaserów w Warszawie, Szpital Kliniczny Ministerstwa Obrony Narodowej. Tam, jest (była- dop.red.)  przecież jego chora matka. Prezydent Lech Kaczyński, w tym śnie powiedział rzecz niezwykłą. - Każdy człowiek powinien żyć dla pasji.  "Pasja" jest fundamentem życia .  Tę „pasję” z moim bratem mieliśmy od dziecka – mówił do mnie. „Pasja” daje człowiekowi wielką siłę. I z tą siłą odszedłem - mówił ciepło, przyjaźnie jak nauczyciel i historyk. Zwracał też uwagę na konieczność ugruntowania języka angielskiego. W tej rozmowie nie było żalu z odejścia.

Symbolika tego snu jest niezwykła i zmusza do fundamentalnej refleksji nad rzeczywistością transcendencji zmaterializowanej w „duchu pasji.” Tej „pasji”, która dla ludzi wiary zawiera Chrystusowe przesłanie wiary, nadziei, miłości i przebaczenia . A dla wszystkich niezależnie od wiary i zamieszkania powinna stać się odważnym wyzwaniem dla głoszenia prawdy historycznej na rzecz dziedzictwa narodowego. "Duch pasji" powinien przeniknąć wszystkie sfery naszego życia, by wyzwolić w nas siłę. Czy o tym chciał mi powiedzieć już z zza światów Prezydent Lech Kaczyński?

Śmierć 96 ofiar, tych którzy zginęli pod Smoleńskiem w drodze do Katynia, by oddać hołd ofiarom zbrodni Katyńskiej nie może pójść na marne. Ich „droga krzyżowa” dla nas żyjących niesie wielką lekcję, a tematem tej lekcji jest „Pasja”, tak w wymiarze historycznym, biblijnym jak i teologicznym. Z tej lekcji powinniśmy czerpać nauki.


Dzieci Aniołki

Święto Dziecka — nie dla Was, Dla Was Pierwszy Listopada czeka. Bo dzisiaj łzy nie powinny płynąć, Tylko matka i ojciec pamiętają. Że...