czwartek, 31 grudnia 2015
Noc Sylwestrowa, bal nad bale
piątek, 25 grudnia 2015
Lepszy świat
„Nawet najświętsze prawem być przestaje,
jeśli szczęściu ojczyzny przeciwnym się staje”.Nie obchodzi mnie ich święto, pochody przez Warszawę, Szczecin czy Łódź. Demokracja rodzi się w sercu, nie tam, gdzie każą nam pójść. O co walczą? O te kajdany, co naród zrzucił z zakrwawionych rąk? O nowy ustrój? O nowy ład? Z kim? Z tymi, co sprzedali ten kąt? Z tymi, co dzieci wygnali w świat? Z którymi każdy dzień to bój o wszystko – o chleb i o dach, o wolny od ucisku dom mój. A oni grabią ostatni grosz na wieczny raj, na wakacji blask. Zejdź z chodnika. Chodź ze mną. Pokażę Ci świat, co nie zna ich masek.
Sława Gloria Kornacka
czwartek, 24 grudnia 2015
Z logiką kwiatu
Nie spiesz się w podróży. Niech miłość trwa eony, z logiką kwiatu, co kruszy skał twarde łona. Rozkwitaj co świt, od nowa, niestrudzony, zanim w smugę cienia chwila zostanie zmieniona. Kochaj bez pośpiechu, bez pauz, tak do końca, ze spokojem gwiazd i z rozmachem słońca. Bo czasu nie cofniesz, wczoraj nigdy nie jest dziś, przyszłość biegnie naprzód – my musimy z nią iść. Tu i teraz to tylko przystanek chwili. Więc przestań kruszyć kopie o sprawy nieważne, przyjmuj każde jutro ufnie i odważnie. Wrzuć do kadzi świata wszystkie trele-morele, niech nie psują szczęścia żadne duperele – puste łuski, co szeleszczą bez znaczenia. Lecz nie łudź się, że modlitwa wyprosi u nieba powrót tych, którym życia już nie trzeba, gdy śmierć na ich usta położy popiół i milczenie. Nie bądź pewny doby, gdy słońce cię budzi, ona przychodzi nagle, zabiera nam ludzi. Szukasz znaku wśród gwiazd, legendy i drogi, a ktoś tak Ci bliski – nagle stał się tak daleki. Telefon milczy, pustka po szybach spływa, nie wiesz, gdzie teraz ta dusza przebywa. On już nie podpowie, nie wzruszy, nie zezłości, płyną tylko łzy nad brakiem bliskości – nad tamtym śniadaniem podanym do łóżka, nad ciepłem, co zgasło jak polna ostróżka. Choć śmierć szczęście spłukała, jak deszcz barwny rysunek, miłość w Tobie zostaje – to Twój prowiant i ratunek. Dla tych w niebie, co widzą, i tych, co szukają, co wciąż pod tym samym niebem trwają. Warto zdążyć z szeptem przed świtem rozstania.
sobota, 19 grudnia 2015
Nowa Konfederacja
(na melodię „Pieśni konfederatów barskich”) Kłamstwo, oszustwo i draństwo – ten świat znamy już zbyt boleśnie. Strzeliło ich władzy dwadzieścia pięć lat, lecz sen ich skończy się wcześnie! Na ich sztandarach skradziony jest znak tradycji, wiary, honoru. Złote wesele – to zdrady jest smak, nie chcemy tego wyboru! Nie uwierzymy już przebierańcom, kartka czerwona na stole! Nie damy kraju obcym wybrańcom, wybierzemy swą wolę! Wyrzućmy za okno telewizory, gdzie jadem pluje propaganda. Ich trybunały, ich obce jęzory, podła ich szczuwokanda! Choć wciąż podnoszą sztandary szumne, mafii układy i rajcy – nas nie przerażą zaciągi tłumne ani ci nowi targowiccy zdrajcy! Nie wpadniemy już w żadną wilczą jamę, nie ulękniemy się władzy. Choć rzucą kłody przed nami te same, już nie będą nas prowadzić! Chcemy system zmienić, chcemy żyć godnie, by biedy nigdy nie było. Płonąć będziemy – jak wolne pochodnie, by wreszcie żyło się miło!
sobota, 5 grudnia 2015
Nocna zmiana warty
| foto wikipedia |
wokół deszcz i wiatr i straszna plucha
cichy kąt i też ciemność tu cicha
i pod osłoną tej mrocznej nocy
ktoś użycza swej tajemnej mocy
i dopina nocnej zmiany warty
cyprysy mówią, nie bez powodu
ten wyrok z łzą dla tego narodu
spada i prawo sądu przenika
„a ludzie mówią i mówią uczenie
że to nie łzy, ale że kamienie"
i tej i tamtej i każdej władzy
piątek, 27 listopada 2015
Róża
albo imię pięknej dziewczyny
albo położyć się przy niej
dziewczyna na pokazie mody
jasnowłosa jest jej kwiatem urodziwym
dziewczyna brak miłości topi w winie
wtorek, 24 listopada 2015
Gronostajna
O, gronostajna społeczności.
Perlico, ośmiornico, łasico –
nic nie zakłóci tej radości,
ona we mnie trwa.
To o niej żartują mężowie,
podziwiając wdzięk gwiazdy magicznej.
Do niej wzdychają panowie
w kosmosie, co lśni nad Wisłą.
Nie tej, co utonęła
w nocnej bieliźnie,
lecz odkrytej i nagiej.
Soczystej jak owoc mango,
ostrej jak polemika,
krwiożerczej jak modliszka.
Sława Gloria Kornacka
poniedziałek, 23 listopada 2015
Testament
Non omnis moriar. Moje dni i sny głębokie, kołysane martwą ciszą w koszach z wikliny, zapełniałem tomami żywej historii. Tu dźwięczały moje słowa – lubiły je dzieci, którym kładłem dzieje do głowy, dziś ich myśli to moja lutnia i moja mowa. Życie jak skazaniec siada na pryczy, czeka na topór, co błyśnie o świcie. Za oknem lato deszczem płacze, żegna bliskich. Pamiętam o was – póki wy pamiętacie. Niech wasza tęsknota, ujęta w obłoki, ukołysze mnie i w anioły skrzydlate obróci. Nie dla sławy to było, nie dla imienia. Imię moje zgasło jak piorun, lecz wróci błyskawicą, by trwać w dynastii królów. W kraju zostawiłem jednego dziedzica – sen nocy i dwa imiona wielką literą pisane. W kolorach biało-czerwonych, wyrytych w sercu, rozkwitam różą na mogile pod lasem.
Sława Gloria Kornacka
środa, 18 listopada 2015
Odrębność
Nie ma dwóch światów identycznych, jak nie ma ludzi tożsamych. Człowiek to byt, nie numer, nie da się go w szufladzie zamknąć. Ani jedną miarą zmierzyć, jak podczas wojskowej musztry, gdy pod butami giną łzy, a rozkaz każe smutek w sobie zamknąć. Nie ma dwóch wierszy takich samych. Poezja tworzy byty niezależne, na stykach tajemnic kładzie się cieniem księżyca w zatokach serca. To medal o dwóch stronach: portret i autoportret. I nie ma dwóch poetów takich samych. Każdy bierze się z życiem za łby, zagubiony w oceanie czasu, nosi słabość i nosi winy. Lecz każdy inaczej dotyka jądra prawdy, oddając sztuce duszę – jak diabłu – za te najintymniejsze chwile. Poeta wypowiada poematem wojny za owieczki, co milczą w spokoju. Rzuca się w wir, jak żołnierz w boju, strzela wersami, tnie sumienia oprawców. Zasłania ofiary skrzydłami słów, do szaleństwa kocha i miłuje, jak wariat świat gloryfikuje. Co różni poetę od czytelnika? Ten drugi, z wygody lub strachu, zapomniał języka w gębie. Zgodził się, że są równi i równiejsi, że jaśnie wielmożni stoją ponad prawem, a wielebny manipuluje wiernymi. Świat dzieli się na katów i poddanych, na silnych i tych dręczonych. I tak można do usranej śmierci te piekła życia odmieniać, wielbić je lub po prostu – olewać.
Sława Gloria Kornacka sobota, 14 listopada 2015
Triolet de France
Tak już nigdy nie powiem żyje jak Bataclan i Stade de France
Ich dole i niedole przerwała ciemność i krwawe żądze zemsty
Ich serce nie ożyje, wiatr z rozpaczy wyje, kirem zachodzi słońce
Na liściach aloesu martwe łez krople Bataclan i Stade de France
Ich korona cierniowa, ich droga krzyżowa na cmentarzach de France
To odwet: za gwałt, za pogwałcenie praw, ojczystej ziemi gwałt ognisty
Tak już nigdy nie powiem żyje jak Bataclan i Stade de France
Ich życie niewinne przerwała ciemność i krwawe żądze zemsty
Za Polskę wolną (triolet)
Za Polskę wolną, nie kwiaty i wianki.
Lecz życie pod mostem bez sielanki
Głód i rozpacz, zimne noce i ranki
Za Polskę wolną, nie kwiaty i wianki.
Komornik i wyrok: na dzbanki i ścianki.
piątek, 13 listopada 2015
Światy
poniedziałek, 9 listopada 2015
niedziela, 8 listopada 2015
Powietrze pachnie macierzanką
osnuta snem o jesieni
wspominasz nasz czas na ziemi
tęsknisz?
jak świeczka na twoim grobie
szybko i bezgłośnie
odymiając moją twarz żałośnie
sobota, 7 listopada 2015
Szukam Cię
by, tak jak za dawnych czasów
dotknąć pełni księżyca, by żyć
pełnią życia, może jutro albo dziś
wtorek, 3 listopada 2015
Wrak
Rumak władzy galopuje, ludzkie nerwy w strzępy rwie. Po koronę śmiało sięga, choć po polsku tylko gęga. Pustosłowia potok płynie, wiara ludzi w pył się kruszy. Miałeś, chamie, władzy smak – z gospodarki został wrak. Pęd do tronu nader śmiały, tylko rozum... taki mały.
niedziela, 4 października 2015
Władca Szafirowej Wstęgi
W dzikiej dolinie mój Bug płynie.
Rządzi bez praw, tyran bez korony,
gdy w pełni, w nagłym przypływie fali,
topi bez tchu miast i wiosek strony.
Pogodny, wkłada słomiany kapelusz,
kłania się trzcinom, co w słońcu schną.
Świat szafirową wstęgą oplata,
budząc poranek niebieską mgłą.
Strumieniem wnika pod skórę duszy,
myśli obmywa, nasyca je tęczą.
Gładzi kamienie kaleczące horyzont,
pędząc tęsknotę, by szczęściem upoić.
Tam jawor stoi jak obraz święty,
ptaki tną błękit, taniec motyli trwa.
Chłód białą ambrą muska skronie,
święcąc natury wiosenne gody.
Klęczę w cieniu rajskiego ogrodu,
w skowronkach cała. W lustrze wody
widzę wierzbę w koronie cierniowej.
Zanoszę szept o jedyny cud.
Kluczą gęsi jak nuty Vivaldiego,
jedna prowadzi, reszta za nią mknie.
Gracje muzyką światy splatają –
co boskie i ziemskie w jednym śnie.
sobota, 3 października 2015
Czarno na białym
Poezjo: muzyko nocy.
Twoje słowa, jak księżyce w pełni,
owocują w światłocieniach uczuć.
Wystarczy myślą w nie wniknąć,
by odpłynąć z prądem ich fali
i ujrzeć światy dwa:
czarny i biały.
A w nich dwanaście kolorów
żywych i umarłych.
Jesteś tam i Ty.
Nad Wodą Czterech Stawów
rozmawiamy o kwiatach, o wierszach,
o miłości po życia kres.
Jesteś tak realny, choć Cię nie ma.
Noc budzi świt mokry od mżawki...
Sława Gloria Kornacka
czwartek, 1 października 2015
Moja droga
Na ogół mamy ochotę na więcej i więcej. Ale tylko młodość sięga tam gdzie wzrok nie sięga i nie liczy godzin ani dni. Kiedy czas nasz zaczyna się kurczyć musimy wybrać to co najistotniejsze. To dlatego nie sięgam już zielonego lata, gdy nawet nie wiem jakie plany ma złota jesień.
Wszyscy jesteśmy otwarci na jutro, ale jutra może nie być. Ono nawet nie wie, że jesteśmy. Czas i świat dano nam na kredyt in blanco. Ten dług spłacamy nie znając warunków umowy. Nasz dramat tkwi w tym, że wszystko co mamy w oka mgnieniu może przestać istnieć. Kontr-spektakl rzeczy odchodzi w niebyt. Uciekamy od takich myśli, nie chcemy znać prawdy o nas samych. Wypieramy ze świadomości śmierć, ale ona o nas nigdy nie zapomni. Przemijanie musimy oswoić, tak jak oswajamy miłość.
Jest rzeczą okrutną, gdy wyroki nieba przerywa wyrok wydany przez tyranów na ziemi. Jest bowiem śmierć z przykazania Boga, ale jest też śmierć z rozkazu czy błędu ludzi. Taką tragedią był Katyń. I w niedalekiej odległości katastrofa smoleńska. Krwią znaczone i obie jakże bolesne dla Polski.
Dla nas żyjących każde odejście naszych bliskich wiąże się z wielkim bólem i żałobą do końca dni naszych. Wciąż ich pamiętamy i wciąż wspominamy.
1 listopada jest świętem zmarłych, ale to my żywi pochylamy się nad ich grobami na wieczne spoczywanie.
autor: Sława Kornacka
niedziela, 27 września 2015
Księżycowa Apokalipsa
Muzyka gwiezdna: bogini przestworzy płynie srebrzyście nad miastem. Rozbrzmiewa dźwiękiem czystym, najpiękniejszą arią o miłości. Niebo przybrało kolor rdzawej stali, jak w preludium do Apokalipsy. Ludzie – struny niebieskich sfer – drżą pod palcami wiolinowych nut. Księżyc nakłada purpurowe szaty, rośnie, zagarnia niebo pełne gwiazd. Zbliża się niemal do twarzy planety, by poczuć jej wrześniowy oddech. Po orbicie krążą plotki: nad światem zawisły chmury asteroid. Ziemia dla nich chce opuścić złote słońce. Kto ma jej bronić, jeśli nie Księżyc? On dumnie pełni swą nocną wartę, na wieczny trud Syzyfa i rozpacz Gwiazd. Gdy on wzdycha – ona milczy. Ich uczucia wiecznie mijają się.
Sława Gloria Kornacka
sobota, 26 września 2015
Juliusz Erazm Bolek - ABRACADABRA
![]() |
| okładka książki |
O poezji Juliusza Erazma Bolka wypowiadali się w samych superlatywach najwięksi poeci i znawcy literatury i poezji. Poza wspomnianym już ks. Janem Twardowskim, byli to: m.in. Ernest Bryll, Karol Samsel, Krzysztof Lipka, Roman Śliwonik, Zbigniew Jerzyna, Andrzej Zaniewski, Stefan Jurkowski i wielu wielu innych...
To co zwróciło moją uwagę w poezji Juliusza Erazma Bolka i co mi się bardzo podoba, to nadawanie rzeczom martwym mocy ożywczej, by nie powiedzieć cech ludzkich. Automatycznie sięgam myślą (utworu „Wolność”) - krawata, który „uwalnia szyję ze śmiertelnego uścisku”... paska spodni, który „otwiera swoją obręcz ku zdziwieniu klamry”... pętli w oknie, która „wciąż kusi podnieca przyciąga”. Drobne przedmioty, które codziennie zakładamy na siebie ograniczają naszą wolność i krępują ciało, a z drobnych spraw powstają rzeczy wielkie, a nawet "wszechświat myśli", bo - gdy "kamienie spadają z nieba /pociągając za sobą niebieską przestrzeń / autor chce - „wyrwać światu przynajmniej/ fragment siebie/nic więcej/tylko ukraść własne istnienie”... przepiękne, głębokie wyznanie – jak uchronić własne istnienie, gdy świat jest niebezpieczny, przygnieciony i ciężki, gdy kosmos niesie wielkie zagrożenie (choć jest niebieski i pięknie wygląda).
Nie opowiem Wam wszystkich utworów, zostawię sobie na deser, by stanąć z autorem przed lustrem i zobaczyć w nim także siebie ... jeśli chcesz i Ty poczuć smak poezji Juliusza Erazma Bolka weź do ręki książkę Abracadabra, na pewno znajdziesz tam coś dla siebie.
Wersja druga: Poza schematem wiersza. O „Abracadabrze” Juliusza Erazma Bolka
Z
tą książką od początku jest problem gatunkowy. Jeśli szukacie
klasycznego tomiku wierszy, Abracadabra Juliusza Erazma Bolka
prawdopodobnie Was zaskoczy. To nie są utwory do odhaczenia i zamknięcia
– to teksty zawieszone gdzieś pomiędzy tradycyjną liryką, poematem
prozą a filozoficzną notatką. Najlepiej ujął to ks. Jan Twardowski,
zauważając, że Bolek używa najprostszych klocków autonomicznego języka,
by dotykać spraw ostatecznych. I to właśnie ta prostota uderza
najmocniej.
Autor nie bierze jeńców – konstruuje świat, w którym
rzeczywistość płynnie miesza się z magią, a czas traci swoją linearność.
W utworze Teraz tutaj Bolek zachowuje się jak kaskader rzeczywistości.
Pokazuje nam uwięzienie w krainach „Wczoraj” czy „Dawno”, zmusza do
skoku w ryzykowne „Jutro” i demaskuje naszą współczesną fiksację na
punkcie „Chwili”, która potrafi upajać jak najtwardszy narkotyk. To
bezkompromisowa podróż po psychice człowieka, który boi się
zakorzenienia w teraźniejszości.
Najbardziej fascynujący jest tu
jednak bunt materii. W tekście Wolność Bolek dokonuje genialnego
zabiegu: ożywia przedmioty codziennego użytku, nadając im niemal
sadystyczne intencje. Krawat, który zaciska się w śmiertelnym uścisku,
pasek od spodni drwiący z własnej klamry, pętla w oknie, która
magnetycznie przyciąga wzrok. To, co nosimy na sobie, staje się naszym
więzieniem. Autor buduje z tych prozaicznych mikro-obserwacji potężną
metaforę egzystencjalnego lęku. W świecie, gdzie niebo wydaje się walić
nam na głowy, jedynym ratunkiem staje się bezczelna próba „ukradzenia
własnego istnienia”.
Abracadabra
to książka-lustro. Choć w wersji polsko-angielskiej i surowej,
czarno-białej oprawie wygląda jak ekskluzywny album, jej wnętrze parzy.
Czyta się ją w godzinę, ale zostaje w głowie na zawsze. Idźcie i
zobaczcie w niej siebie.
Gloria O (Sława Kornacka)
sobota, 19 września 2015
Dwa światy: w 72 rocznicę Powstania Warszawskiego
Sława Kornacka
wtorek, 15 września 2015
Urosłam
Kiedy, świat wali mi się na głowę, wtedy z pomocą przychodzi mi poezja... sięgam po wiersze poetów znanych i nieznanych. Po teksty, które przemawiają do mnie. Myślę, że wielu z nas doświadcza tej kojącej mocy wiersza.
Tymczasem czytam, że współcześnie zalewa nas poezja, że wydawcy nie chcą drukować tomików, bo wiersze nie są dochodowe, bo dziś więcej ludzi wiersze pisze niż czyta.
I po tej lekturze trafiam na felieton Jerzego Pilcha o tym jak opróżnia w swoim domu półki z książek, jak długo waży w sobie decyzje co i komu oddać, a co zostawić. Ale nie uwierzycie! Tomiki wierszy zostawiał i ustawiał na półkach tak, aby mieć je „pod ręką”. To jedyne książki, które "nie poszły na przemiał" choćby
Sława Gloria Korn-Acka
sobota, 22 sierpnia 2015
Płacz smutku po stracie Violetty Villas
niczym zaczarowane Słońce
i widok tęczy naiwny
gdy już psalm żałobny w oddali słychać
tutaj chłód doskwiera i wiatr wieje
spaceruj bezpiecznie u mamy
autor Sława Kornacka
Tę „pasję” z moim bratem mieliśmy od dziecka. I z tą siłą odszedłem... mówił Prezydent Lech Kaczyński
![]() |
|
Lech Kaczyński (fot.
Fot. www.prezydent.pl
|
"O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny. I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, Dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną I światła szarego blask sączy się senny... "
Dzieci Aniołki
Święto Dziecka — nie dla Was, Dla Was Pierwszy Listopada czeka. Bo dzisiaj łzy nie powinny płynąć, Tylko matka i ojciec pamiętają. Że...
-
Książki | Sława Kornacka , wt., 03/22/2011 - 13:58/ Twoje Wiadomości 22 marca 2011 opublikowałam ten esej. Nie wiedziałam wtedy,...
-
odpłynęłam od siebie daleko w krainę ciszy gdzie ziemia stała się księżycem a księżyc ziemią ja jestem raz słońcem raz deszczem t...
-
polityką wszyscy chętnie się zajmują pałac jej chyba zbudują gdy o ekonomię chodzi na psy schodzi [j...










